Kardynał Sapieha

(1 opinia klienta)

15.00

wydawnictwo_test_logo_1Tytuł:  „Kardynał Sapieha” – ebook pdf
Autor: Tomasz Pawlikowski
ISBN: 83-7038-106-5
Wydawnictwo Test, Lublin 2004,

s. 184, Seria: „Ludzie niezwykli”

GUARANTEED SAFE CHECKOUT
  • Karta Visa
  • MasterCard
  • American Express
  • Karta Discover
  • PayPal
Rok wydania:

Autor

SKU: 8370381065 Kategorie: , , Znaczniki: , GTIN: 9788370381065

Opis

wydawnictwo_test_logo_1Tytuł:  „Kardynał Sapieha” – ebook pdf
Autor: Tomasz Pawlikowski
ISBN: 83-7038-106-5
Wydawnictwo Test, Lublin 2004,
s. 101,
Seria: „Ludzie niezwykli”

Książka „Kardynał Sapieha” autorstwa Tomasza Pawlikowskiego (wyd. 2004)

Książka „Kardynał Sapieha” to biografia Adama Stefana Sapiehy, arcybiskupa krakowskiego i kardynała, żyjącego w latach 1869-1951. Autor, Tomasz Pawlikowski, kreśli bogaty obraz życia i działalności Sapiehy, ukazując go nie tylko jako wybitnego duchownego, ale również jako człowieka głębokiej wiary, niezłomnego charakteru i silnego patriotyzmu.

Główne wątki książki:

  • Dzieciństwo i młodość Sapiehy: Wychowany w arystokratycznej rodzinie, Sapieha już od najmłodszych lat wykazywał predyspozycje do służby Bogu. Książka opisuje jego edukację w seminarium duchownym i na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, gdzie zdobył gruntowne wykształcenie teologiczne i filozoficzne.
  • Lata kapłańskie i biskupie: Pawlikowski przedstawia drogę Sapiehy po szczeblach kościelnej hierarchii, od kapłaństwa po biskupstwo krakowskie, które objął w 1911 roku. Szczególny nacisk kładzie na jego działalność w okresie I wojny światowej, gdy bronił polskich interesów przed zaborcami i nierozerwalnie łączył troskę o Kościół z troską o ojczyznę.
  • Okres międzywojenny: Książka opisuje zaangażowanie Sapiehy w życie społeczne i polityczne Polski w latach międzywojennych. Był on zwolennikiem endecji i krytykiem sanacji, jednak zawsze stawiał dobro Kościoła i narodu na pierwszym miejscu.
  • II wojna światowa i okupacja niemiecka: Pawlikowski ukazuje heroiczną postawę Sapiehy w czasie II wojny światowej. Kardynał otwarcie sprzeciwiał się hitlerowskiemu terrorowi, bronił Żydów i nierozerwalnie łączył się z cierpiącym narodem polskim.
  • Ostatnie lata życia: Książka opisuje ostatnie lata życia Sapiehy, naznaczone chorobą i walką z komunistycznym reżimem w Polsce. Zmarł w 1951 roku, ciesząc się ogromnym szacunkiem i autorytetem zarówno wśród wiernych, jak i wśród polityków.

Ocena książki:

„Kardynał Sapieha” to rzetelnie napisana i wciągająca biografia wybitnej postaci polskiego Kościoła i historii. Autor opiera się na bogatym materiale źródłowym, w tym na osobistych listach i pamiętnikach Sapiehy. Książka pozwala poznać nie tylko jego życie i działalność, ale również zrozumieć kontekst historyczny, w którym przyszło mu żyć i działać.

Książka jest polecana dla:

  • Wszystkich osób interesujących się historią Polski i Kościoła katolickiego w XX wieku.
  • Osób chcących poznać biografię jednego z najważniejszych polskich duchownych XX wieku.
  • Czytelników ceniących rzetelnie napisane i wciągające biografie.

Dodatkowe informacje:

  • Książka „Kardynał Sapieha” ukazała się w 2004 roku nakładem Wydawnictwa Test.
  • Dostępna jest w formie e-booka (nakład wyczerpany).
  • Książka otrzymała wiele nagród i wyróżnień, m.in. Nagrodę Literacką im. Józefa Piłsudskiego.

===============

ANEKSY

I. KALENDARIUM ŻYCIA ADAMA STEFANA KARDYNAŁA SAPIEHY

1867
17 maja – w Krasiczynie przychodzi na świat jako siódme dziecko Jadwigi z Sanguszków i Adama Sapiehy;
19 maja – otrzymuje chrzest;
1878
kwiecień – wraz z ojcem udaje się do Rzymu, gdzie zostaje przedstawiony papieżowi Leonowi XIII;
1886
8 lipca – otrzymuje świadectwo maturalne po ukończeniu IV ck Wyższego Gimnazjum we Lwowie;
26 lipca – zdaje egzamin na Wydział Historyczno-Prawny UJ i zapisuje się na tej podstawie na Wydział Prawa Uniwersytetu we Wiedniu; wyjeżdża jednak wraz z bratem Janem do Francji, gdzie słucha wykładów w Instytucie Katolickim w Lille;
1887-1888
od października 1887 kontynuuje II rok studiów prawniczych w Krakowie, po czym znów przenosi się na Uniwersytet we Wiedniu, gdzie przebywa do roku 1890;
1890-1894
od października 1890 do lipca 1894 r. studiuje teologię na Uniwersytecie w Insbrucku i prawdopodobnie w tym okresie rozpoznaje w sobie powołanie kapłańskie;
10 marca 1892 – otrzymuje absolutorium na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wiedeńskiego;
27 maja 1893 – w Feldkirch w Austrii otrzymuje święcenia subdiakonatu;
15 lipca 1893 – we Lwowie bp Jan Puzyna udziela mu święceń diakonatu;
1 października 1893 – we Lwowie otrzymuje z rąk bpa Jana Puzyny święcenia kapłańskie;
1895-1896
9 października 1895 – po wcześniejszym zwolnieniu z wikariatu, wyjeżdża na studia do Rzymu, gdzie 12 marca 1896 r. uzyskuje doktorat obojga praw na Papieskiej Akademii Kościelnej w Rzymie; studiuje jednocześnie dyplomację w tamtejszej Kościelnej Akademii Szlacheckiej; do kraju powraca w lipcu 1896;
1897-1901
od września 1897 pełni szereg funkcji kościelnych, m. in. zostaje mianowany przez abpa S. Morawskiego wicedyrektorem Seminarium Metropolitalnego we Lwowie; pracę tę wykonuje do października 1901 r., kiedy to rezygnuje z niej;
1906
19 lutego – zostaje mianowany przez Piusa X cameriere segreto partecipante della Sua Santitá;
marzec – wyjeżdża do Rzymu;
lipiec – bierze udział w misji dyplomacji watykańskiej do Rosji; 27 VII omawia z min. Aleksandrem P. Izwolskim sprawę mianowania biskupów katolickich w Rosji;
1911
wrzesień – październik – po śmierci bpa Jana Puzyny władze państwowe rozpatrują zaproponowaną przez Namiestnika Galicji Michała Bobrzyńskiego kandydaturę Adama Stefana Sapiehy na biskupa krakowskiego; 31 października Rada Państwa Austro-Węgier jednomyślnie ją przyjmuje;
8 listopada – cesarz Franciszek Józef mianuje Sapiehę ordynariuszem krakowskim;
27 listopada – papież Pius X prekonizuje go na biskupa krakowskiego;
17 grudnia – w rzymskiej Bazylice św. Piotra udziela mu konsekracji biskupiej;
1912
3 marca – odbywa uroczysty ingres do katedry wawelskiej a dnia następnego jest gospodarzem konferencji biskupów galicyjskich;
1914
3 sierpnia – na wieść o wybuchu wojny przerywa wypoczynek w Saint Moritz i powraca do Krakowa;
4 sierpnia – w Krakowie wydaje odezwę z instrukcją dla księży w sprawie specjalnych nabożeństw i zachowania się ludności;
20-26 września – przebywa we Wiedniu, gdzie interweniuje na rzecz ograniczenia ewakuacji ludności cywilnej Krakowa;
5 października – decyduje się na przeznaczenie części pałacu biskupiego na potrzeby seminarium duchownego, w którego budynkach urządzono szpital wojskowy;
13-14 października – odwiedza uchodźców z Galicji Wschodniej oraz żołnierzy w szpitalach w Kalwarii Zebrzydowskiej;
25 grudnia – wydaje odezwę do narodów świata z prośbą o pomoc dla ofiar wojny, wydrukowaną w wielu czasopismach zachodnich;
26 grudnia – wizytuje oswobodzone od Rosjan miejscowości diecezji krakowskiej;
31 grudnia – przesyła papieżowi Benedyktowi XV swoją odezwę z 25 XII, prosząc o poparcie w pozyskaniu pomocy międzynarodowej;
1915
styczeń – w Wiedniu podejmuje kolejne działania na rzecz pomocy ludności dotkniętej skutkami wojny;
17 stycznia – powiadamia Naczelną Komendę ck Armii o ukonstytuowaniu się Książęco-Biskupiego Komitetu (KBK) w Krakowie, którego celem jest pomoc ofiarom wojny;
8 lutego – zostaje wybrany do Wydziału Wykonawczego Międzynarodowego Centralnego Komitetu, powołanego dla niesienia pomocy ludności okupowanych przez wojska niemieckie części Królestwa Polskiego;
1916-1918
pracuje aktywnie na rzecz pomocy ofiarom wojny, a 27 stycznia 1918 interweniuje we Wiedniu u cesarza w sprawie tragicznej sytuacji żywnościowej w Galicji;
3 listopada 1918 – odprawia uroczyste nabożeństwo „z okazji powstania Polski”;
1919
24-30 sierpnia – uczestniczy w pierwszej konferencji biskupów całej Polski;
19 października – uczestniczy w powitaniu przybywającego do Krakowa Naczelnika Józefa Piłsudskiego;
28 października – współkonsekruje na arcybiskupa Lepano Achillesa Rattiego – wizytatora apostolskiego w Polsce, późniejszego papieża Piusa XI;
1921
8 marca – w liście do papieża wyjaśnia nieporozumienia narosłe wokół plebiscytu na Śląsku;
28 maja – 3 czerwca – w Krakowie odbywa się III Konferencja Episkopatu Polski;
1924
2 maja – zostaje odznaczony Wielką Wstęgą Orderu Polonia Restituta;
2-3 czerwca – na sesji biskupów w Częstochowie zapada decyzja o przedstawieniu papieżowi propozycji utworzenia metropolii krakowskiej;
1925
14 grudnia – zostaje podniesiony do godności arcybiskupa metropolity;
31 grudnia – przyjmuje wyznanie wiary i przysięgę biskupa nowo utworzonej diecezji katowickiej Augusta Hlonda;
1926
17 stycznia – odbywa ingres arcybiskupi do katedry wawelskiej
18 czerwca – Wydział Teologii UJ nadaje mu tytuł doctor honoris causa;
10 października – uczestniczy w ingresie arcybiskupim A. Hlonda do katedry gnieźnieńskiej;
1927
27-28 czerwca – uczestniczy w uroczystym pogrzebie zwłok J. Słowackiego na Wawelu, sprowadzonych z Paryża; w jego rozumieniu jest to ostatni pochówek w katedrze, który wymaga papieskiej dyspensy;
1932
28-30 września – uczestniczy w konferencji episkopatu w Warszawie, podczas której zostaje wybrany przewodniczącym Komisji Szkolnej (pozostaje na jej czele do 1947 r.);
rozpoczyna prace przygotowawcze do procesu beatyfikacyjnego królowej Jadwigi (oficjalne upoważnienie z Watykanu otrzymuje w 1938 r.);
1935
13 maja – wyraża zgodę na złożenie zwłok Marszałka Piłsudskiego w katedrze na Wawelu;
18 maja – prowadzi kondukt pogrzebowy z dworca kolejowego do katedry oraz celebruje mszę żałobną;
3 listopada – wysyła list do gen. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego w sprawie przeniesienia trumny ze zwłokami Marszałka z Krypty św. Leonarda do Krypty Srebrnych Dzwonów;
1936
21 lutego – akceptuje projekt adaptacji krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na mauzoleum Marszałka Piłsudskiego;
23 listopada – z okazji 25 lecia pracy biskupiej zostaje odznaczony przez prezydenta RP Ignacego Mościckiego Orderem Orła Białego;
1937
-7 lutego – uczestniczy w Kongresie Eucharystycznym w Manili;
23 czerwca – zarządza przeniesienie trumny ze zwłokami Marszałka Piłsudskiego do Krypty Srebrnych Dzwonów, czym rozpoczyna tzw. „konflikt wawelski”;
1938
21 lipca – 8 sierpnia – przebywa na kuracji w bawarskim kurorcie Reichenhall; spotyka się z biskupami niemieckimi i przedstawicielami społeczności żydowskiej;
1939
2 lutego – wysyła list do papieża z prośbą o przyjęcie rezygnacji z arcybiskupstwa krakowskiego, motywując ją złym stanem zdrowia (nie dociera on do Piusa XI, który zmarł 10 lutego);
19 kwietnia – podczas audiencji u Piusa XII wręcza osobiście swą rezygnację;
7 maja – nuncjusz apostolski w Polsce abp Fillippo Cortesi (po rozmowach w Krakowie 5 V) powiadamia papieża, że abp Sapieha wyraża gotowość do dalszego pełnienia swej funkcji;
2 września – ogłasza orędzie Byśmy zwycięsko wyszli z obecnej chwili potrzeba nam potężnej siły charakteru, wielkiej solidarności i ufności w pomoc Bożą;
3 września – gen. Antoni Szylling informuje go o wycofaniu wojska i ewakuacji władz polskich Krakowa;
4 września – na zebraniu organizacyjnym Obywatelskiego Komitetu Pomocy zostaje wybrany jego prezesem;
5 września – spotyka się z przedstawicielami władz okupacyjnych;
7 października – wydaje odezwę do duchowieństwa w sprawie tworzenia Komitetów Ratunkowych;
listopad – gości Adama Romera, nieformalnego kuriera rządu emigracyjnego;
1940
13 stycznia – zwraca się do Generalnego Gubernatora Hansa Franka o zwolnienie z obozu profesorów Wydziału Teologii UJ;
17 stycznia – interweniuje w tej sprawie u Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej kardynała Luigi Maglione;
19 kwietnia – odmawia przybycia na spotkanie z H. Frankiem w dniu urodzin Hitlera (20 IV);
5 listopada – organizuje w Krakowie pierwszą konferencję biskupów GG;
1942
2 listopada – wysyła do H. Franka memoriał z protestem przeciw metodom postępowania władz okupacyjnych;
21 grudnia – wysyła list do arcybiskupa wrocławskiego kardynała Bertrama wskazując na potrzebę organizacji form duszpasterstwa Polaków pracujących w Rzeszy;
1943
31 marca – kieruje do Watykanu pismo z prośbą o interwencję w sprawie zapewnienia opieki duszpasterskiej polskim robotnikom w Rzeszy;
1 czerwca – w imieniu biskupów GG wysyła do H. Franka memoriał protestujący przeciw tragicznej sytuacji ludności polskiej;
3 września – otrzymuje od Piusa XII pismo gratulacyjne z okazji 50-lecia kapłaństwa;
9 listopada – wysyła do H. Franka memoriał w sprawie stosowania przez władze okupacyjne zasady odpowiedzialności zbiorowej wobec Polaków;
17 grudnia – rozmawia z sekretarze stanu GG J. Bühlerem;
grudzień – z okazji Świąt Bożego Narodzenia wysyła list pasterski do robotników polskich pracujących przymusowo w Rzeszy;
1944
27 marca – wysyła do H. Franka pismo z prośbą o interwencję w związku z mordami na Polakach dokonywanymi przez UPA w Małopolsce Wschodniej;
5 kwietnia – dochodzi na Wawelu, ówczesnej siedzibie Generalnego Gubernatora, do jedynego spotkania Sapiehy z H. Frankiem;
11 września – apeluje listownie do kard. Bertrama o pomoc dla wysiedlanej do Rzeszy ludności Warszawy;
11 października – wydaje odezwę do duchowieństwa z prośbą o pomoc wysiedleńcom z Warszawy;
grudzień – wydaje orędzie Do robotników polskich w Niemczech na Boże Narodzenie;
1945
17 marca – przyjmuje gen. Michała Rolę-Żymierskiego, ministra obrony w Rządzie Tymczasowym;
19 marca – uczestniczy w uroczystościach inauguracji roku akademickiego na UJ;
25-27 czerwca – przewodniczy zwołanej do Częstochowy konferencji episkopatu Polski; zostaje wybrany na przewodniczącego Komisji Episkopatu dla Spraw Charytatywnych;
25 sierpnia – zgodnie z uchwałą czerwcowej konferencji episkopatu powołuje Krajową Centralę Caritas;
1946
12 lutego – 6 marca – przebywa w Watykanie w związku z nominacją kardynalską; spotyka się w tym czasie z gen. Władysławem Andersem (14 II) i trzykrotnie z ambasadorem rządu emigracyjnego Kazimierzem Papée (11 i 24 II oraz 5 III);
18 lutego – zostaje powołany przez papieża Piusa XII w skład kolegium kardynalskiego;
8 maja – wysyła telegram do przezydenta Bolesława Bieruta z prośbą o zaniechanie represji wobec uczestników rozruchów z 3 maja w Krakowie;
25 października – Pius XII nadaje mu nadzwyczajne uprawnienia wobec duchowieństwa i wiernych obrządku greckokatolickiego;
1947
16 maja – 3 czerwca – przebywa w Rzymie;
13 listopada – wydaje list pasterski skierowany do członków Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży;
1948
15 stycznia – wydaje list pasterski w sprawie wychowania młodzieży;
23 kwietnia – wspólnie z prymasem A. Hlondem wysyła list do prezydenta B. Bieruta z propozycją kontynuowania rozmów: państwo – Kościół, na który 10 maja otrzymuje pozytywną odpowiedź, połączoną jednak z żądaniem jednoznacznego opowiedzenia się episkopatu w kwestii przynależności do Polski Ziem Odzyskanych;
26 października – przewodniczy liturgii pogrzebowej kardynała A. Hlonda;
28 października – przewodniczy uroczystościom religijnym poświęconym pamięci kardynała A. Hlonda;
22 grudnia – wysyła memoriał do B. Bieruta, protestujący przeciw likwidacji szkół katolickich oraz indoktrynacji ideologicznej młodzieży;
1949
otrzymuje doktorat honoris causa Wydziału Teologii KUL;
1950
24 stycznia – wysyła do prezydenta Bieruta telegram przeciw represjom wobec Caritas;
16 lutego – listownie domaga się zaprzestania akcji wymierzonej przeciw Caritas;
2 kwietnia – 17 maja – przebywa w Rzymie (20 IV zostaje przyjęty przez papieża Piusa XII);
1951
19 kwietnia – po raz ostatni odprawia mszę św.;
3 maja – przekazuje rządy w archidiecezji wikariuszowi generalnemu abrcybiskupowi Eugeniuszowi Baziakowi;
10 maja – odwiedza go prymas Stefan Wyszyński;
23 lipca – umiera o godz. 7. 15 w pałacu arcybiskupim;
25-28 lipca – odbywają się uroczystości pogrzebowe; zwłoki kardynała Sapiehy złożone zostały w katedrze wawelskiej.

II. WYBÓR DOKUMENTÓW

1. KONFLIKT WAWELSKI

1
Wyjaśnienie abpa Sapiehy w sprawie pochowania Marszałka Piłsudskiego na Wawelu w 1935 r.
TS 16 nr 3
Kraków, dnia 19 maja 1939 r.
PRO MEMORIA:
DLACZEGO ZGODZIŁEM SIĘ WPROWADZIĆ DO KATEDRY NA WAWELU MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO
Już w sobotę 11 maja mówiono, że umarł i zaczęto wspominać o grobach Królewskich. Kiedy 13 maja w nocy nadeszły wiadomości urzędowe o śmierci i nadzwyczajne wydanie gazet opisujące zgon, by się upewnić o chrześcijańskiej śmierci, zatelefonowałem do Warszawy do kard. Kakowskiego. Właśnie tam odbywała się narada z Kapitułą i Kan[…] wyszedł do telefonu. Uwiadomił mnie, że pogrzeb będzie katolicki. Marszałek będzie wprowadzony do Katedry i tam będą nabożeństwa. Koło 16 zwołałem do siebie Kapitułę i postanowiliśmy, na prośbę Województwa, urządzić pontyfikalne nabożeństwo w Katedrze 14 maja. Wszyscy Kanonicy wyrazili zdanie, że w razie, gdyby domagano się pochowania, zgodzić się na to. To samo słyszałem od innych i wyczuwałem z nastroju, jaki jest w Kraju. Naturalnie były i inne i otrzymałem anonimy, ale niewiele.
Koło 11 telefonował kard. Kakowski osobiście donosząc, że premier Sławek prosił go o uwiadomienie mię, że gen. Wieniawa-Długoszowski zostaje wysłany przez Prezydenta i Rząd do mnie, bym pozwolił pochować Marszałka] Piłsudskiego na Wawelu. Kardynał na moje zapytanie odpowiedział mi, że radzi mi dozwolić.
Wyjechałem na zapowiedzianą wizytację do Liszek. Ciągle miałem umysł zajęty pytaniem co robić, jak odpowiedzieć tej prośbie.
Przeciw umieszczeniu było, że w ogóle po Słowackim, jak to z Marszałkiem zdecydowaliśmy i on mi na piśmie przyrzekł, nikt więcej nie ma być chowany na Wawelu. Również zdawałem sobie sprawę, że opozycja polityczna do rządu będzie temu przeciwna. Sfery nacjonalistyczne w znacznej części oświadczą się przeciw, a naturalnie radykali i komuniści z tego korzystać będą tak samo jak z faktu przeciwnego, gdybym ewentualnie odmówił, by napadać nie tylko na mnie, ale i na Kościół. Zapewne i osobiście nie jedną miałem wątpliwość, gdyż wiele rzeczy w postępowaniu jego było niewłaściwem, nie odpowiadało temu tak wielkiemu odznaczeniu, zasługiwało na ostrą krytykę. Szczególnie zaś niefortunne i szkodliwe otoczenie psuło bardzo i do dziś psuje pogląd na jego osobę i działalność.
A jednak zdawałem sobie już przed widzeniem się z Długoszowskim sprawę, że zachodzi prawie konieczność ustąpienia i zgody na tę prośbę.
Większość wyrażonej opinii w kraju domagała się pochowania. Rządzący obóz zaś był zdecydowany domagać się wszelkimi sposobami. Odmowa byłaby wywołała oburzenie, zawziętość przeciw Kościołowi, byłaby pretekstem do awantur z ich strony. Opozycja w Kraju zbyt słaba, by mogła przeciwważyć, niejednolita, bez znaczenia prawie. Odmowa stałaby się zapewne z jednej strony powodem do awantur i gwałtów, a z drugiej strony do rozbudzenia wrzenia w kraju, już i tak z powodu nędzy podminowanego niezadowoleniem. W sytuacji tak niebezpiecznej, w jakiej się dziś Polska znajduje z powodu obu sąsiadów, takie rozkładowe fermenty — właściwie nie prowadzące do żadnych pozytywnych rezultatów, osłabiłyby nie tylko dzisiejszy rząd, ale w ogóle państwo. Do tego, jeżeli się obiektywnie przyzna, że mimo wszystko, co można zarzucić Marszałkowi, on jednak przez stworzenie silnego rządu, przez ustalenie stosunków jakie by nie były — wyratował Państwo Polskie od rozpadania się, postawił Polskę w rzędzie mocarstw etc., było wskazanem zgodzić się na wprowadzenie go na Wawel. W grobach królewskich są już Kościuszko i książę Józef Poniatowski, nie królowie, których zasługi były mniejsze od jego zasług, a osobiste przymioty niewiele się różniące od jego przymiotów i wad. Kościelnie zawsze był raczej życzliwy, choć niewiele o religii wiedział i w następstwie dawnego życia nie żył po katolicku. Zresztą czy będzie w tym kościele czy innym z tego punktu widzenia nie miało znaczenia, a skoro będą w Warszawie nabożeństwa i tam lub w Wilnie byleby go w kościele pochowali. Wprawdzie nie spowiadał się przed śmiercią, ale księdza nie odrzucił. Ponieważ zaś żony nie uwiadomiono, po stanie już tak groźnym można przypuszczać, że nie myślano o Sakramentach, jak to w tych sferach bywa; z tym się ociągają, a szczególnie właśnie to jego otoczenie. To też Papież natychmiast zgodził się [na] pochowanie w Katedrze mimo, że go znał dobrze.
Otrzymałem list Prezydenta Rzplitej przywieziony przez Generała z prośbą serdeczną o pochowanie, nawet bez wymienienia Wawelu, a Generał mi tylko przedstawił je ustnie, mogłem zgodzić się. Wolałem to zrobić prawie z własnej inicjatywy, jak czekać na nacisk i zmuszony ustępować. Tak nadzwyczajny udział ludności w Warszawie i w Krakowie w pogrzebie i takie zachowanie się jej świadczy, że się dobrze zrobiło.
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 139-140)
2
List abpa A. S. Sapiehy do ks. J. Humpoli, kapelana prezydenta Mościckiego
TS 16 nr 4
CURIA METROPOLITANA 5 czerwca 1935.
CRACOVIENSIS
Przewielebny Księże!
Chciałbym prosić Księdza o zapytanie się Pana Prezydenta, jakie są jego dalsze życzenia w sprawie definitywnego złożenia zwłok Marszałka. Nadchodzi bowiem chwila niebawem, gdy będzie potrzeba ustawić je na właściwym miejscu. Pragnąłbym wiedzieć czy Pan Prezydent tem zechce się zająć, co naturalnie byłoby najbardziej do życzenia.
Nie wiem również czy już pomyślano o sprawieniu stosownego sarkofagu, w który złożyłoby się trumnę. Dotychczas bowiem niezupełnie szczelna, na stałe nie jest odpowiednia. Należałoby zaś, by koniecznie porozumieć się co do rozmiarów i wyglądu tego sarkofagu z nami.
W piątek zapowiedziana jest jakaś komisja sanitarna z Warszawy. Nie wiem, jakie ma ona spełnić zadanie. Wszystko to trzeba unormować należycie, by każdy nie działał na swoją rękę, tak samo, jak nie wiemy, jak długo jeszcze tłumne wycieczki mają przybywać.
Mam nadzieję, że nie sprawiam kochanemu Księdzu zbytniego ambarasu i naprzód dziękuję za ewentualne informacje.
Serdecznie pozdrawiam i łączę wyrazy głębokiego szacunku
(—) x Adam Sapieha
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 142)
3
List abpa A. S. Sapiehy do gen. B. Wieniawy-Długoszowskiego
TS 16 nr 8
KURIA METROPOLITANA Kraków, 3 listopada 1935.
CRACOVIENSIS
Jaśnie Wielmożny Panie Generale!
Dzienniki doniosły wiadomości różne o zamiarach Panów w sprawie zwłok śp. Marszałka. Nie wiem naturalnie, co w nich [wiadomościach] jest prawdy. Nasuwa się jednak wątpliwość, czy zamknięcie ich [zwłok] do trumny metalowej nie zostało znowu odłożone. Otóż proszę Pana Generała, by zechciał, wedle tego jak to omawialiśmy, stanowczo doprowadzić, i to najśpieszniej, do zamknięcia. Zgadzamy się, że dalsze pozostawienie zwłok, jak jest teraz, jest zupełnie niewłaściwe z wielu względów, a również i (nade wszystko) ze względu na szacunek dla nich samych. Jestem też gotów udać się do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej prosić o wkroczenie swym autorytetem.
Oczekuję wniosków co do krypty. Miejsce pod „Wieżą Srebrnych Dzwonów” z wejściem od zewnątrz jest jedynem możliwem, jak to znowu przekonałem się. Trzeba więc już zdecydować się i rozpocząć roboty.
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 142-143)
4
List abpa A. S. Sapiehy do gen. B. Wieniawy-Długoszowskiego
TS 16 nr 23
W Krakowie, dnia 17 czerwca 1937.
Jaśnie Wielmożny Panie Generale
Zwiedziłem kryptę przeznaczoną na złożenie zwłok Pana Marszałka Piłsudskiego i przekonawszy się, że jest ona już zupełnie gotowa i odpowiednia, postanowiłem przeniesienie trumny w najbliższym czasie.
Przeniesienie to koniecznie z wielu powodów, jak wilgoć w krypcie św. Leonarda, konieczność rozpoczęcia jak najrychlejszego restauracji tejże krypty, jako też ułatwienie przystępu odwiedzającym zwłoki Marszałka. Przyjazd w końcu miesiąca króla rumuńskiego i złożenie hołdu przez niego wraz z Panem Prezydentem Rzplitej prochom Pana Marszałka zniewala do przyspieszenia tego przeniesienia, tak że dokonamy go w przyszły wtorek 22 bm. i to zupełnie cicho, bez żadnego obrzędu. Przejście przez katedrę tych dwu dostojników stworzyłoby bowiem znaczną trudność w przyjęciu ich. Pana Prezydenta przyjmujemy wedle rytuału kościelnego, co dla króla, jako dla człowieka wyznania schizmatyckiego, byłoby niemożliwem. Robienie zaś różnic wywołałoby niemiłe i szkodliwe konsekwencje dyplomatyczne. Gdy wejdą z zewnątrz katedry, trudności te odpadną. Proszę przeto o przysłanie kogoś z poręki Panów na wtorek, na godzinę 7-ą rano.
Przy sposobności łączę wyrazy głębokiego szacunku
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 143-144)
5
List gen. B. Wieniawy-Długoszowskiego do abpa A. S. Sapiehy
TS 16 nr 25
NACZELNY KOMITET UCZCZENIA PAMIĘCI         Warszawa-Zamek Królewski,
MARSZAŁKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO       dnia 19 czerwca 1937 r.
WYDZIAŁ WYKONAWCZY
Sekretariat, Warszawa, ul. Szopena l m. 9 Tel. 8-13-12. L. dz. 309/37
Do
Jego Ekscelencji
Księcia Metropolity Sapiehy
w Krakowie
Wydział Wykonawczy Naczelnego Komitetu Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego ma zaszczyt przesłać w załączeniu odpis uchwały, jaka zapadła na posiedzeniu W. W. w dniu 6 kwietnia r. b. w sprawie przeniesienia trumny ze zwłokami Marszałka Piłsudskiego.
Na pismo Jego Ekscelencji Wydział Wykonawczy najuprzejmiej prosi o nieprzenoszenie Zwłok Marszałka do Krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów — aż do ostatniego i jednorazowego złożenia jej w sarkofagu.
Przewodniczący
Wydziału Wykonawczego
(—) Dr B. Wieniawa-Długoszowski
gen. bryg.
Załączniki
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 144)
6
List abpa A. S, Sapiehy do gen. B. Wieniawy-Długoszowskiego
TS 16 nr 27
Kraków, 20 czerwca 1937.
Jaśnie Wielmożny Panie Generale!
Pośpieszam z uprzejmą odpowiedzią na pismo Pana Generała wraz z uchwałą Wydziału Wykonawczego z dnia 19 bm. nr 309. Nie powtarzając już wymienionych powodów, przytoczonych w mym piśmie w dniu 17 bm., jestem zmuszony nie zmieniać mego postanowienia przeniesienia trumny Marszałka Piłsudskiego do nowej krypty. Termin bowiem załatwienia sprawy sarkofagu jest tak niepewny i może trwać latami, czego dowodem, że dziś jeszcze nie ma ani w przybliżeniu takiego modelu, który by celowi temu odpowiadał. Stan zaś dzisiejszy nie da się ze względu na katedrę utrzymać tak długo. Dalej, wzgląd podany w uchwale powyższej, że trzeba by ponownie przenosić trumnę, gdy będzie ustawiony sarkofag nie jest przekonywujący, gdyż Panowie nie uważali za niedopuszczalne (ze względu na szacunek dla zwłok) tylokrotne przenoszenie nie tylko trumny, ale nawet samego ciała Marszałka. Wilgoć zaś panująca w krypcie św. Leonarda jest daleko bardziej szkodliwa dla zwłok niż usunięcie na krótką chwilę do przedsionka zamkniętej trumny, gdy sarkofag będzie, jak być powinno, zupełnie gotowy nim do niego włoży się trumnę.
Proszę przeto jeszcze raz o przysłanie z poręki Panów kogoś, który by uczestniczył w przeniesieniu we wtorek zwłok.
Z wyrazami
 (cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 145)
7
Wyjaśnienie abpa A. S. Sapiehy dla prasy
TS 16 nr 31
Kraków, 24 czerwca 1937.
KSIĄŻĘ METROPOLITA SAPIEHA W SPRAWIE PRZENIESIENIA ZWŁOK MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO
W dniu wczorajszym ukazał się oficjalny komunikat Naczelnego Komitetu Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego, występujący przeciwko zarządzonemu przeze mnie złożeniu trumny Marszałka Piłsudskiego do przeznaczonej przez Komitet Wykonawczy na ten cel i już urządzonej w grobach królewskich na Wawelu krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.
Mimo szerokiej korespondencji, poprzedzającej tę moją decyzję, przemilczano w znanym komunikacie motywy, które mnie do tego kroku skłoniły.
Jako gospodarz Katedry, wyrażając zgodę na pochowanie zwłok Marszałka Piłsudskiego, przejąłem zarazem odpowiedzialny obowiązek zapewnienia zgodnie z duchem Kościoła należnego szacunku zwłokom Pierwszego Marszałka Polski i złożenia ich na godnym miejscu. Miejsce spoczynku w podziemiach Katedry św. Wacława, przez Komitet wybrane, jest już gotowe. Ten fakt stwierdza uchwała Komitetu Wykonawczego z dnia 6 kwietnia br., w odpowiedzi na list pana Wojewody Krakowskiego z dnia 11 marca br., w którym Pan Wojewoda postawił wniosek o przyniesienie trumny ze zwłokami Marszałka do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów z tego powodu, że krypta jest już wykończona.
Przeszło dwa lata trwające prowizorium i brak określonego przez Komitet terminu dla ostatecznego umieszczenia zwłok Marszałka Piłsudskiego, nadto pojawiające się wiadomości o nowych, zupełnie odmiennych projektach nawet co do miejsca, gdzie trumna ma zostać złożona, zmusiły mnie do ostatecznego załatwienia sprawy, w niezłomnym przeświadczeniu, że czynię zadość odpowiedzialnym obowiązkom, które na mnie, jako Polaku i rządcy Katedry Wawelskiej spoczywają.
Dalszym motywem wypływającym z czci dla pamięci Marszałka Piłsudskiego był wzgląd, że zwłoki, pozostając w krypcie św. Leonarda, wilgotnej pomimo poczynionych adaptacji i nie zabezpieczone sarkofagiem, narażone były nadal na niebezpieczeństwo ujemnych dla stanu ich mumifikacji następstw. Wreszcie jako Biskup i stróż najdroższego Sanktuarium Polski, obowiązany do strzeżenia świętości miejsca katolickiej Katedry, nie mogłem obojętnie patrzeć, jak przez Katedrę przesuwały się rzesze ludzi, nieraz obcych naszej wierze, które przybywały złożyć hołd Marszałkowi Piłsudskiemu, równocześnie jednak niejednokrotnie zakłócały spokój wymagany przez świętość miejsca w porze nabożeństw.
Głęboko przejęty powyższymi względami przeprowadziłem z Komitetem Wykonawczym korespondencję, wyjaśniając swoje w tej sprawie stanowisko.
Motywy, którymi się kierowałem, przedstawiłem także Panu Prezydentowi Prof. Ignacemu Mościckiemu, Najwyższemu Włodarzowi Rzeczypospolitej.
Wyłuszczone przeze mnie motywy zostały niestety w odpowiedzi Komitetu pominięte milczeniem. Wobec tego, nie pozostało mi nic innego, jak zawiadomić Komitet Wykonawczy o terminie przeniesienia zwłok Marszałka Piłsudskiego z prośbą o wydelegowanie swego przedstawiciela.
Tak się też stało. Trumna złożona została na wieczny spoczynek w podziemiach Katedry Wawelskiej w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Krypta Marszałka Józefa Piłsudskiego została przed złożeniem w niej trumny, jak przystało na grobowiec katolika, poświęcona. Przeniesienia trumny dokonano z należytym szacunkiem i najwyższą troską, w obecności przedstawiciela Kapituły Krakowskiej i delegata Komitetu Wykonawczego, który jako lekarz od początku czuwał nad stanem mumifikacji zwłok Marszałka Piłsudskiego.
W decyzji swojej kierowałem się jedynie i wyłącznie poczuciem obowiązku Biskupa, na którym spoczywa wysoka odpowiedzialność za należyte zachowanie świętości miejsca w Katedrze i za zabezpieczenie stanu zwłok tych Wielkich w Narodzie, którzy w podziemiach Katedry spoczywają.
Uważam za właściwe podać to do wiadomości publicznej, kiedy z różnych stron decyzja moja i poprzedzające ją motywy są najzupełniej dowolnie tłumaczone.
ADAM STEFAN SAPIEHA
Xiążę-Arcybiskup Krakowski
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 152-154)
8
Oświadczenie Wydziału Wykonawczego Naczelnego Komitetu Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego
Druk w prasie
Warszawa, 24 czerwca 1937
Dnia 17 czerwca Książę Metropolita Krakowski Sapieha wystosował do Wydziału Wykonawczego Komitetu Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego pismo, w którym oświadcza, że postanowił przeniesienie trumny ze zwłokami Marszałka Piłsudskiego z krypty św. Leonarda do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.
Wydział Wykonawczy Komitetu, po otrzymaniu tego listu, zwrócił się do Księcia Metropolity Sapiehy o nie czynienie tego, gdyż przeniesienie trumny ze zwłokami Marszałka Piłsudskiego do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów będzie wymagało ponownego przeniesienia jej do innej krypty na czas wykonania sarkofagu i wreszcie jeszcze ponownego przeniesienia dla ostatecznego złożenia w sarkofagu.
Na pismo Wydziału Wykonawczego Komitetu Książe Metropolita odpowiedział listem z dnia 20 czerwca rb. oświadczając, że nie zmieni swego postanowienia.
Wobec tego Wydział Wykonawczy zwrócił się do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej, który podzielając opinię Wydziału, wystosował list do Księcia Metropolity, prosząc go o pozostawienie trumny Marszałka Piłsudskiego na miejscu. Na list Pana Prezydenta RP nadeszła od Księcia Metropolity Sapiehy odpowiedź odmowna.
Wobec tej wręcz nieprawdopodobnej wiadomości i niemożności wywarcia jakiegokolwiek wpływu na decyzję Księcia Metropolity, Wydział Wykonawczy stwierdza z całą powagą i naciskiem, że odpowiedzialność za przeniesienie zwłok z trumną Marszałka spada wyłącznie na Księcia Metropolitę Sapiehę, co niniejszym podaje do publicznej wiadomości.
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 145-146)
9
List prezydenta L Mościckiego do abpa A. S. Sapiehy
TS 16 nr 28
Warszawa-Zamek, 22 czerwca 1937 r.
Najprzewielebniejszy Książę Metropolito!
W tej chwili otrzymałem od Prezydium Komitetu Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego wiadomość o wymianie korespondencji z Waszą Ekscelencją w sprawie zamierzonego przeniesienia zwłok śp. Marszałka Piłsudskiego do nowej krypty.
Nie znając dokładnie motywów, które wywołały ten zamiar, pozwalam sobie zwrócić uprzejmie uwagę Waszej Ekscelencji, iż sprawa związana z przeniesieniem zwłok śp. Marszałka Piłsudskiego — otaczanych tak szczególną czcią w Polsce — jest bardzo ważna i budzi najwyższy oddźwięk w całej opinii polskiej.
Wobec gorących życzeń całego Naczelnego Komitetu Uczczenia Pamięci Józefa Piłsudskiego, by obecnie (przed ostatecznym uzgodnieniem miejsca trwałego umieszczenia trumny) nie ruszać z obecnego miejsca trumny ze zwłokami, proszę i ja jak najusilniej, by zamiaru przeniesienia trumny w tej Zapewniam Księcia Metropolitę, że to życzenie wypowiadam w najgłębszej trosce o dobro interesu państwowego, jak też z głębi uczuć katolickich i dlatego nie wątpię, że Wasza Ekscelencja prośbę tę spełnić raczy.
Proszę Księcia Metropolitę o przyjęcie wyrazów mojej niezmiernej życzliwości.
(—) Ignacy Mościcki
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 146-147)
10
Pierwszy list abpa A. S. Sapiehy do prez. I. Mościckiego
TS  16 nr 29
Kraków, 24 czerwca 1937.
Dostojny Panie Prezydencie!
Śpieszę z odpowiedzią na łaskawy list Pana Prezydenta z dnia 22 bm. w sprawie przesunięcia trumny [poprawka na: zwłok] Marszałka Piłsudskiego. Pragnąłbym zawsze zadość uczynić życzeniom Pana Prezydenta — i jestem przekonany, że i w tym wypadku Pan Prezydent podzieli moje stanowisko, gdy pozna stan rzeczy i motywy jakimi się kierowałem.
Bardzo mi przykro, że ja muszę bronić właściwej czci zwłok Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego. W obecnej chwili są one w nieposzanowaniu z powodu wilgoci panującej w krypcie św. Leonarda. Nowa krypta jest sucha i dlatego uważam za konieczne jak najśpieszniej je przesunąć.
Musimy przyznać, że ze względu też na katedrę, która jest skarbem narodu całego, utrzymanie dzisiejszego staniu rzeczy jest niemożliwe, a coraz nowe pomysły i projekty, o jakich ustawicznie się słyszy, nakazują zrobić to bezzwłocznie. Zaznaczyć przy tym muszę, iż chodzi tylko o przesunięcie z miejsca na miejsce w tych samych grobach.
Raczy Dostojny Pan Prezydent przyjąć wyrazy wysokiego poważania.
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 147)
11
Nuncjusz F. Cortesi do abpa A. S. Sapiehy
TS 16 nr 30
NUNTIATURA APOSTOLICA Warszawa, 23 czerwca 1937.
POLONIAE
Ekscelencjo!
Zostałem właśnie oficjalnie poinformowany o wymianie listów między Prezydentem Rzeczypospolitej, a Waszą Ekscelencją w sprawie przeniesienia zwłok Marszałka Piłsudskiego z obecnej, prowizorycznej krypty na ostateczne miejsce spoczynku, do krypty jeszcze dotąd nie ukończonej. Przeniesienie to zarządził W. Ekscelencja według własnej woli.
Prezydent Rzeczypospolitej w swoim liście słowami pełnymi szacunku prosi o zawieszenie tego zarządzenia., które wydaje się niekorzystne z wielu powodów, a także i ze względu na bliską wizytę króla Rumunii, wyrażającego chęć złożenia hołdu przy grobie Marszałka.
Prezydent był niemile zaskoczony negatywną odpowiedzią Waszej Ekscelencji; obradowała nad nią Rada Ministrów, zebrana ad hoc, uznając ją za obraźliwą dla Głowy Państwa; w wyniku tego Premier i cały rząd podał się do dymisji, co opublikowały już wieczorne gazety.
Jak Wasza Ekscelencja widzi sytuacja nie mogłaby być bardziej poważna. Dlatego proszę W. Ekscelencję o natychmiastowe nakazanie wstrzymania przeniesienia zwłok Marszałka, aż do momentu osiągnięcia koniecznej zgody rządu. Jest to serdeczna i nagląca prośba, którą zanoszę do Biskupa w imię wyższych interesów Kościoła, które — jak wiem — są w centrum myśli i uczuć W. Ekscelencji.
Jestem pewny, że W. Ekscelencja zarówno w wydanym zarządzeniu, jak i w swojej odpowiedzi bynajmniej nie chciał okazać braku szacunku należnego osobie i autorytetowi Pierwszego Urzędu Narodu, któremu W. Ekscelencja okazał wielkie poszanowanie i otrzymał od niego wymowne świadectwo poważania. Ufam, iż W. Ekscelencja zechce wyrazić Jego Ekscelencji Mościckiemu, w formie bardziej serdecznej i przekonywającej takie same uczucia, likwidując w ten sposób żałosny incydent, który w przeciwnym wypadku może mieć jeszcze gorsze konsekwencje.
Mając na uwadze pilność sprawy, pozwalam sobie również prosić Waszą Ekscelencję o udzielenie mi telegraficznej odpowiedzi bezpośrednio do Częstochowy, gdzie muszę jechać „jutro z okazji pielgrzymki profesorów licealnych i uniwersyteckich.
Dziękując z góry za przyjęcie moich usłużnych wskazówek, mam przyjemność wyrazić uczucia wielkiego i braterskiego poważania dla Waszej Ekscelencji.
Oddany i życzliwy w Panu (—) † F. Cortesi,
abp tytularny Siracensis Nuncjusz Apostolski
(tlum, Ludmiła Grygiel)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 149)
12
Drugi list abpa A. S. Sapiehy do prez. i. Mościckiego
TS 16 nr 33
Kraków, 5 lipca 1937.
Dostojny Panie Prezydencie!
Choroba, która mnie od trzech tygodni nęka, nie pozwoliła wcześniej spełnić tego co pragnąłem. Cały incydent przejmuje mnie wielkim smutkiem, ponieważ elementy antykatolickie i antypaństwowe wykorzystują go na szkodę naszej Ojczyzny.
Przede wszystkim leży mi na sercu, by sprostować rozszerzane wiadomości, jakoby w mej odpowiedzi na łaskawy list Pana Prezydenta z dnia 22 czerwca w sprawie przeniesienia trumny śp. Marszałka Józefa Piłsudskiego znajdowało się cośkolwiek, co by uwłaczało godności Głowy Państwa. Zbyt długo żyłem pod jarzmem zaborczym, zbyt gorąco pragnąłem wolności naszej Ojczyzny, pracując stale wedle możności dla Jej dobra, by ten ciężki zarzut mógł znaleźć jakieś uzasadnienie.
Muszę też stanowczo zaprotestować przeciw temu, jakoby przeniesienie zwłok śp. Marszałka Piłsudskiego z tymczasowego miejsca złożenia w krypcie św. Leonarda na stałe miejsce do krypty na to przygotowanej miało jakiekolwiek znamiona braku uszanowania i uznania dla Marszałka Piłsudskiego. Fakt, że dobrowolnie przyjąłem zwłoki Jego do Grobów Królewskich, najlepiej chyba o mym usposobieniu świadczy.
Groby te uważałem zawsze nie tylko za sanktuarium kościelne, ale zarazem za przybytek narodowej chwały i dlatego, ilekroć chodziło o jakieś zmiany, postępowałem w porozumieniu z najwyższymi reprezentantami Narodu. Zgodnie z dotychczasową tradycją trumny królów złożone na stałe i definitywnie w grobach królewskich, jak i trumna śp. Marszałka Piłsudskiego nie będą zmienione co do miejsca. Gdyby zaszła zatem kiedyś absolutna i wyjątkowa potrzeba zmiany, mogła by nastąpić po porozumieniu się Ks. Metropolity Krakowskiego z Panem Prezydentem Rzeczypospolitej.
Raczy Pan Prezydent przyjąć wyrazy głębokiej czci i wysokiego szacunku
[brak podpisu]
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 162)
13
Trzeci list abpa A. S. Sapiehy do prez. I. Mościckiego.
TS 16 nr 47
Kraków, 11 lipca 1937.
Dostojny Panie Prezydencie!
W związku z odpowiedzią Pana Prezydenta do członków Kapituły Katedralnej Krakowskiej, który w dniu l bm. wręczyli mój list, pragnę sprecyzować mą myśl odnośnie istotnego punktu tekstu tego listu. Przekładając Panu Prezydentowi moje motywy przeniesienia zwłok ś.p. Marszałka Józefa Piłśudskiego, nie miałem i mieć nic mogłem intencji obrażenia w czymkolwiek ani Dostojnej Osoby ani Godności Pana Prezydenta, tak z uwagi na Jego “Wysoki Urząd, jak dla uczuć, które żywię względem Jego Osoby.
Skoro stało się faktem publicznym, że to moje stanowisko było tłumaczone jako obraza Osoby i Autorytetu Pana Prezydenta oraz dowiedziawszy się, że Pan Prezydent czuje się dotknięty, boleję nad tym i jako biskup, i jako obywatel poczuwam się do obowiązku oświadczenia i zapewnienia Dostojnego Pana Prezydenta o mym należnym i niezmiennym oddaniu.
Racz Dostojny Panie Prezydencie przyjąć wyrazy głębokiej czci i wysokiego poważania
Adam Stefan Sapieha
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 167-168)
14
Nuncjusz F. Cortesi do A. S. Sapiehy
TS 16 nr 51
NUNTIATURA APOSTOLICA POLONIAE
Nr 72 Warszawa, 15 lipca 1937.
Ekscelencjo!
Wasza Ekscelencja widział już zapewne opublikowany dziś rano w prasie komunikat oficjalny, stwierdzający, że Prezydent Rzeczypospolitej przyjmuje wyjaśnienie zawarte w ostatnim liście Waszej Ekscelencji i oznajmujący całkowite zakończenie incydentu. Chwała Bogu!
Mam powód, aby wierzyć, że debata sejmowa na temat wydarzenia albo w ogóle nie będzie miała miejsca, albo ograniczy się do rządowego oświadczenia o szczęśliwym zakończeniu sporu.
Z całego serca cieszę się razem z Waszą Ekscelencją również dlatego, że teraz Wasza Ekscelencja może z większym spokojem zająć się swoją rekonwalescencją.
Z najlepszymi życzeniami i pragnieniem ujrzenia Waszej Ekscelencji w kwitnącym zdrowiu, polecam się z całym szacunkiem dla Waszej Ekscelencji
oddany w Panu
(—) † F. Cortesi, Abp Siracensis
Nuncjusz Apostolski
(tłum. Ludmiła Grygiel)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 170)
15
Abp A. S. Sapieha do nuncjusza F. Cortesiego
TS 16 nr 52
Kraków, 17 lipca 1937.
Ekscelencjo!
Cieszę się bardzo z dyplomatycznego zwycięstwa Waszej Ekscelencji. Cieszy mnie zarazem fakt, że moja ofiara będzie miła Ojcu Świętemu skoro — jak mówi Wasza Ekscelencja — raczył się zainteresować wypadkami na Wawelu. Ja sam, chociaż tak oszkalowany po całym incydencie, mam przynajmniej Katedrę wolną od tej wielkiej niedogodności trwającej dwa lata.
Gazety piszą ciągle, że sprawa będzie dyskutowana w Sejmie w najbliższy wtorek. Muszę więc przygotować posłom niezbędny materiał, to znaczy kopie mojej korespondencji z Prezydentem, gdyż opublikowano tylko małe fragmenty. Chodzi tu o kilka (3-5) egzemplarzy, które dam tylko posłom katolickim.
Postanowiłem jednak napisać list pasterski, w którym jestem zobowiązany wyjaśnić moim diecezjanom i wszystkim katolikom w Polsce, którzy okazali mi współczucie i szacunek, że nie jestem w rzeczywistości takim łotrem, za jakiego uznały mnie gazety i w ogóle wyższe sfery w Polsce. Zapewniam Waszą Ekscelencję, że list będzie utrzymany w bardzo spokojnym i ugodowym tonie.
Dziękując Waszej Ekscelencji za wszystkie trudy poniesione w celu załatwienia tej sprawy, która wywołała tyle niepotrzebnego hałasu, proszę przyjąć zapewnienia mojego najgłębszego poważania.
(tł. Ludmiła Grygiel)
 (cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 171)
16
Nuncjusz F. Cortesi do A. S. Sapiehy
TS 16 nr 53
NUNTIATURA APOSTOLICA POLONIAE
Nr 78 Warszawa, 17 lipca 1937.
Ekscelencjo!
Otrzymałem właśnie list Waszej Ekscelencji, datowany dzisiaj i spieszę z odpowiedzią. Przykro mi, że Wasza Ekscelencja w rozwiązaniu spornego problemu widzi tylko triumf dyplomatyczny, podczas gdy chodziło w nim o wyższy interes Kościoła. A także — niech Wasza Ekscelencja zechce mi wierzyć — rzeczywisty interes osobisty Waszej Ekscelencji.
Wasza Ekscelencja mówi także o “radości ze swego poświęcenia”, jakby mu zostało narzucone coś co najmniej niegodnego. Jeżeli Wasza Ekscelencja zechce odnieść się tak samo do zasugerowanego przeze mnie listu, muszę od razu powiedzieć, że głos, a raczej jednomyślny aplauz dobrych ludzi zaakceptował wspomniany list za jego wyrażenia szczere, uczciwe, zacne i godne Biskupa.
Muszę również wyznać, że konieczność pośpiechu w tym wypadku nie pozwoliła mi skonsultować się ze Stolicą Apostolską w sprawie precyzowania pojęć użytych we wspomnianym liście, ale uwzględniały one dokładnie pogląd Stolicy Apostolskiej.
Przeto gratulacje z powodu triumfu dyplomatycznego nie cieszą mnie wcale i nie rekompensują mojej pokornej służby, ale cieszyłbym się, gdyby Wasza Ekscelencja był zadowolony ze szczęśliwego zakończenia tego godnego pożałowania incydentu.
Opierając się na autorytatywnych źródłach, na pewno pewniejszych niż dziennikarskie informacje, powiadomiłem Waszą Ekscelencję, że nie będzie debaty sejmowej na temat incydentu, który sam rząd uznał za ostatecznie zakończony. Teraz potwierdzam tę informację.
Nie sądzę, aby konieczna czy odpowiednia była publikacja listu pasterskiego wyjaśniającego — jak mówi Wasza Ekscelencja “swoim diecezjanom i wszystkim katolikom w Polsce, że…”
Niesprawiedliwe oskarżenia, które mogły paść na Waszą osobę ze strony znanych elementów wichrzycielskich i sekciarskich nie zasługują, moim zdaniem, na przyjmowanie do wiadomości i rozpatrywanie. Zatem nie mogą one pomniejszyć szacunku, jakim cieszy się Wasza Ekscelencja jako Biskup wśród swoich diecezjan i katolików w całej Polsce.
Taka jest moja serdeczna, braterska rada; ale jeżeli Wasza Ekscelencja pomimo wszystko pozostanie przy zamiarze opublikowania listu pasterskiego, proszę o uprzedzenie mnie o tym, gdyż uważam za swój konieczny obowiązek skonsultować się ze Stolicą Apostolską. Czekam zatem na słowo Waszej Ekscelencji.
Polecam się Waszej Ekscelencji wyrazami największego poważania
oddany w Panu
(—) † F. Cortesi, arep. Siracensis
Nuncjusz Apostolski
(tłum. Ludmiła Grygiel)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 172-173)

2. CZASY II WOJNY ŚWIATOWEJ

1
List pasterski arcybiskupa metropolity A. S. Sapiehy do duchowieństwa archidiecezji krakowskiej
Druk ulotny
Kraków, 7 X 1939 r.
ADAM STEFAN SAPIEHA,
ze zmiłowania Bożego i łaski Stolicy Apostolskiej
Xiążę Arcybiskup Krakowski
Wielebnemu Duchowieństwu Archidiecezji Krakowskiej
błogosławieństwo i pozdrowienie w Panu!
Przeżyliśmy krwawe zapasy wojenne; a chociaż i dziś jeszcze w bardzo trudnych żyjemy warunkach, jednak już teraz znajdujemy możność porozumienia się z sobą. Korzystamy z niej i ślemy Warn, Kochani Bracia Kapłani, słowa pozdrowienia i zachęty.
Dzięki Bogu, wszyscy już prawie kapłani Nasi, którzy dali się porwać nieszczęsnej panice i uciekali nie wiedząc nawet dokąd, wrócili na swoje stanowiska. Przeważająca większość chwalebnie wytrwała mimo popłochu, jaki wokoło nich szerzono, pamiętając na wezwanie Chrystusa Pana: “Dobry Pasterz duszę swą daje za owce swoje” (Jan X, 11).
Wierni nasi, jeżeli kiedy, to dziś potrzebują i wyglądają naszej pomocy, opieki i duszpasterskiej pracy. Warunki życia po parafiach nie są jeszcze normalne, mimo to praca nasza jest możliwa, a nawet prawdziwie konieczna.
Chwilowo tak ważny dział pracy, jak nauczanie religii w szkołach albo się nie rozpoczęło, albo też natrafia na znaczne trudności. Jest naszą powinnością starać się, by szkoły jak najspieszniej zostały uruchomione, choćby w ograniczonym zakresie. Mamy nadzieję, że nauczycielstwo wszędzie spełni swój obowiązek. Jeżeliby zaś gdzie nie doszło do otwarcia szkół i nauczanie w szkole nie było możliwe, gromadźmy młodzież bądź to w Domu Katolickim, o ile istnieje, bądź w jakim domu prywatnym, a gdyby i to było niemożliwe, wówczas w kościele. Nauka prawd wiary, tak zawsze potrzebna, teraz jest tym bardziej konieczną, aby młode pokolenie uchronić przed zepsuciem, które przez brak opieki i zajęcia doprowadzić może do zdziczenia.
Polecamy Wielebnym Księżom głosić obecnie wyłącznie katechizmowe kazania, i to starannie przygotowane na piśmie, by w ten sposób gruntowną nauką wiary karmiąc słuchaczy, nie narażali się na różne trudności, które mogłyby powstać przy poruszaniu innych tematów.
Zwykłe zajęcia kancelaryjne po parafiach dziś bardzo się zmniejszyły; skutkiem tego duszpasterze mogą więcej czasu poświęcać innym czynnościom pasterskim. Nade wszystko polecamy systematyczne odwiedzanie parafian. Na skutek zajść wojennych i ich następstw, ludność potrzebuje podniety do pracy, pociechy i ukojenia w cierpieniu, wreszcie obrony przed rozpaczą. Utrata najbliższych, popadniecie w skrajną nieraz nędzę, różne kłopoty bytowania, trudność wychowania dzieci i ich zaopatrzenia wołają o opiekę; doraźna pomoc, samo nawet dobre słowo, gdy się pomóc nie może, zyska uznanie ludności i przy wiąże ją do swego duchowego opiekuna.
Zaraz po rozpoczęciu wojny wydaliśmy instrukcję do Duchowieństwa wskazując na potrzebę zawiązania Komitetów pomocy. Ponieważ nie wiemy, czy ona dotarła wszędzie, powtarzamy ją raz jeszcze:
“Ks. proboszcz lub z jego ramienia ks. wikary winni się postarać i założyć w parafii KOMITET RATUNKOWY, przy udziale wójta lub sołtysa, o ile się do tej pracy nadają.
Zadania KOMITETU RATUNKOWEGO są:
a) rejestracja poniesionych szkód. Podać ich rodzaj, wysokość i przezkogo zostały wyrządzone;
b) inicjatywa  wzajemnej   pomocy  w  zbieraniu  plonów  ziemi   (dostarczenie podwód), uprawieniu roli i jej zasianiu;
c) pomoc w wyżywieniu inwentarza;
d) pomoc dla starców, sierot, chorych;
e) pomoc dla rodzin wojskowych czynnej  służby, pilnowanie ich domostw, gospodarstw;
f) zorganizowanie straży pożarnej (także i z kobiet);
g) utworzenie wspólnie ze strażą pożarną straży bezpieczeństwa i porządku (nocne straże);
h) niepozwalanie na wyszynk alkoholu;
i) porozumienie z innymi gromadami dla utworzenia większego (gminnego) komitetu; delegowanie do tychże odpowiednich członków (np. z KSM);
k) opieka nad dziewczętami w czasie przemarszu wojsk (podobnie i nad kobietami)”.
Biorąc inicjatywę takiej pracy w swe ręce Wielebni Księża mogą się wielce przyczynić do zmniejszenia nieszczęsnych skutków wojny i zabezpieczenia ludności na przyszłość.
Wreszcie zdajemy sobie sprawę z tego, że materialne położenie naszej ludności, także i kapłanów, będzie w najbliższej przyszłości bardzo ciężkie. Koniecznym jest przeto, byśmy sobie prawdziwie po bratersku i solidarnie wszyscy pomagali. Nie wolno tym, którzy są lepiej sytuowani, zasklepiać się w swoich sprawach i myśleć tylko o sobie; winni oni ofiarnie przychodzić z pomocą tym, którzy są pozbawieni dachu i środków koniecznych do życia. Szczególnie, jeśli chodzi o księży, tyczy się to współpracowników pracy parafialnej.
Pracy zatem w parafiach tak wiejskich, jak miejskich, jak już z tego, cośmy wyżej powiedzieli, wynika, jest bardzo wiele, a obawa przed trudnościami wyżywienia nie może nas od niej zwalniać.
Powołanie nasze kapłańskie wkłada na nas wielką odpowiedzialność i wielkie obowiązki, które się podnoszą w miarę, jak wzrastają trudności Ostatnie wydarzenia wojenne i ich straszliwe następstwa każdą nam żądać od siebie więcej, niż w czasach normalnych. Przykładem ofiarności, wyrzeczenia się, odwagi i gorliwej pracy winniśmy podnosić wiernych na duchu. Znajdują się oni często w daleko trudniejszym niż my położeniu. Na swoje barki bierzemy ciężar, który ich uciska! Nasza wiara i ufność we wszechmoc i nieskończone miłosierdzie Boże spotęguje nasze słabe siły, bo, jak mówi Pismo św.: “Nie masz zawstydzenia ufającym w Tobie” (Deut. 3, 40). “Pan bowiem będzie przy boku twoim i będzie strzegł nogi twojej, aby cię nie pojmano” (Przyp. 3, 26). Przykład Zbawcy naszego i zastępów Jego wybrańców uczy nas, że właśnie cierpienia i boleści są najpewniejszą drogą do zbawienia i dziełem, które największą chwałę Bogu przynoszą, o ile są należycie znoszone.
Jak w swej dotychczasowej pracy, tak też teraz w ofiarnym znoszeniu przeciwności i w spieszeniu z pomocą bliźnim dotkniętym przez wojnę, Duchowieństwo nasze z pewnością nie zawiedzie zaufania Bożego i pokładanej w nim ufności wiernych. Niechże łaska Boża pomnaża siły wasze, krzepi ufność i odwagę, a jako zadatek tych darów Bożych przesyłamy Wam, Ukochani Bracia Kapłani, Arcypasterskie błogosławieństwo.
† ADAM STEFAN,
Książę Arcybiskup Krakowski
Dan w Krakowie, w uroczystość Królowej Różańca Świętego 1939 r.
 (cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 400-402)
2
Memoriał  II  konferencji  Biskupów  polskich Generalnej Guberni do Adolfa  Hitlera
TS (kanc.) 1941
CURIA METROPOLITANA CRACOVIENSIS     [Kraków, Maj 1941]
Do
Jego Ekscelencji
Pana Generalnego Gubernatora
Dr. Franka
w Krakowie
Wasza Ekscelencjo!
Episkopat Generalnej Guberni pozwala sobie przesłać Waszej Ekscelencji załączony memoriał z prośbą, aby tenże został łaskawie przekazany Jego Ekscelencji Panu Kanclerzowi Rzeszy.
Książę dr Adam Sapieha Książę Arcybiskup Krakowa
Do
Jego Ekscelencji
Wodza i Kanclerza Rzeszy
Adolfa Hitlera
w Berlinie
My, Biskupi, jako najwyżsi Pasterze duchowi powierzonego nam narodu polskiego, czujemy się zobowiązani do zabrania głosu.
Czynimy to, gdyż jesteśmy świadomi naszej duszpasterskiej odpowiedzialności, a nasze milczenie obciążyłoby nas winą zaniedbania obowiązku wobec bezmiaru cierpień, na jakie został wystawiony ten naród, a których nie da się wytłumaczyć koniecznością wojenną i — musimy w to wierzyć — nie są znane przywódcom narodu niemieckiego.
Czynimy to, powołując się na wielokrotne zapewnienia władz wojskowych i cywilnych, nie wyłączając najwyższych czynników rządzących, że ludności cywilnej nie zostanie wyrządzona żadna krzywda. Powołujemy się również na wielokrotne, skierowane do nas wezwanie władz, byśmy użyli swego pasterskiego wpływu dla utrzymania spokoju i ładu.
Dalecy jesteśmy od szczegółowego przedstawiania cierpień naszego ludu, chcemy jedynie ukazać pojedyncze i stale powtarzające się szeregi zjawisk.
Wbrew zapewnieniom, że Kościół nie będzie napotykał przeszkód w swej działalności religijnej, uwięziono lub wywieziono do obozów koncentracyjnych licznych duchownych ze wszystkich diecezji, wielu zaś duszpasterzy usunięto z urzędów. Kapłani, którzy nigdy nie zajmowali się działalnością polityczną, a poświęcali się jedynie duszpasterstwu lub naukom teologicznym, musieli przypłacić zdrowiem, a nawet życiem swój długi pobyt w więzieniu lub trudy obozu koncentracyjnego, mimo że nie przeprowadzono procesu sądowego i nigdy nie dowiedzieli się, jakie zarzucano im przestępstwo.
Kościół został sparaliżowany w swej działalności charytatywnej, która stanowi jedną z zasad chrześcijaństwa, a stało się to w czasach straszliwej, powszechnej biedy, w których powinny zostać użyte wszystkie dostępne środki i siły dla złagodzenia nędzy.
Głęboką troską napawa nas los młodzieży polskiej. Zamknięte zostały uniwersytety i szkoły średnie. Straszliwe moralne niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą bezczynność, nie daje się zahamować. Częstokroć wysyła się młodzież do pracy, przerastającej jej wytrzymałość fizyczną.
Niezawiniony, niesłychanie twardy los spotkał szerokie warstwy ludności z powodu przymusowych wysiedleń, których rozmiary nie znajdują analogii w dziejach. Miejscowa ludność danego obszaru, która pracą własną i swych ojców zdobyła kawałek ziemi lub inną majętność, wyrzuca się z ojczyzny, nie zważając na środki w dzień lub w nocy, w trzaskający mróz, często na wpół odzianą, dając zaledwie kilka minut czasu na przygotowanie się do drogi. Traktowanie ludności przy załadunku, meltretowanie, trudy wielodniowej podróży w przepełnionych ciężarówkach lub wagonach, zimno i głód są powodem wielu chorób i zgonów. Nie oszczędza się przy tym ani dzieci, ani starców, ciężarnych ani niemowląt. Nawet chorzy, którzy poprzedniego dnia przebyli operację, byli uprowadzani ze szpitali. Widok tych nieszczęśników, zwłaszcza wywożonych chorych i zmarłych wywierał często wstrząsające wrażenie także na ludności niemieckiej.
Także dla obszarów, w których lokowani są wysiedleńcy, skutki są nader poważne, ludność tych okolic jest już i tak zubożała i tylko z wielkim trudem zapewnia sobie byt, a nałożone na nią ciężary, w szczególności tak zwane kontyngenty, doprowadzają ja często do granic wytrzymałości. A oto spadają na nią nowe ciężary w postaci licznych rzesz wysiedlonych, pozbawionych środków do życia ludzi.
Pokrewnym i częstym zjawiskiem jest w miastach masowe wypędzanie ludności z jej mieszkań. Eksmitowani muszą zazwyczaj pozostawić swoje meble i pozostałe mienie i skazani są również na nędzę.
Źródłem stałej psychozy, zdenerwowania i strachu całej ludności są stale powtarzające się aresztowania, deportacje i egzekucje. Masowe aresztowania na ulicach miast lub aresztowania wszystkich mieszkańców danego mieszkania lub dzielnicy i następujące wkrótce potem zawiadomienie o śmierci takiego przypadkowego więźnia, wystawione przez władze obozu koncentracyjnego, stosowanie straszliwych zarządzeń wobec ludzi, których jedną przewina jest często tylko to, że jako obywatele Państwa Polskiego przed wojną służyli swej ojczyźnie, liczne rozstrzeliwania ludzi za przewinienia pojedynczych jednostek, których przynależność do narodu polskiego nawet nie została stwierdzona — wszystko to są stale powtarzające się zjawiska.
Żaden Polak, niezależnie od tego, do jakiej klasy społecznej się zalicza i jaki wykonuje zawód, nie może być pewny swej prywatnej własności, swej wolności osobistej i swego życia.
Zgodnie z prawem obowiązującym w Generalnym Gubernatorstwie jego mienie może mu być w każdej chwili odebrane, on sam zaś aresztowany, deportowany, zastrzelony bez sądu, a nawet oskarżenia.
A niezliczone rodziny popadają w skrajną nędzę, gdyż ich żywiciele znajdują się w więzieniach i obozach koncentracyjnych, bądź już tam pomarli.
Ten obraz, który — jak powtarzamy — nie może nakreślić całego obecnego położenia narodu polskiego, lecz ukazuje jedynie niektóre, szczególnie ważne fakty, wystarcza w każdym razie do wytłumaczenia zjawiska, stwierdzonego często przez stronę niemiecką, a mianowicie negatywnego nastawienia wszystkich warstw ludu polskiego w stosunku do zdobywcy. Stosowane wobec ludności środki tłumaczą to zjawisko.
Mimo tego, nawet najgorszy obserwator nie mógłby zaprzeczyć, że ludność Generalnego Gubernatorstwa liczy się z zaistniałymi faktami i los swój znosi z podziwu godnym opanowaniem, rozwagą i godnością. Spokój pa nujący w kraju spotkał się niejednokrotnie z uznaniem miarodajnych czyn ników.
Zwracając uwagę przywódców narodu niemieckiego na stan podległegi narodu, mamy nadzieję przyczynić się do bezstronnej oceny faktyczm sytuacji i żywimy ufność, że położony zostanie kres niektórym zjawiskor i zapobiegnie się pogłębianiu nędzy.
(tłum. Sławomira Kaleta)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 424-426)
3
Memoriał II konferencji Biskupów polskich GG do generalnego gubernatora H. Franka
TS (kanc.) 1941
[Kraków, 5 maja 1941]
My, katoliccy biskupi polscy, trzymając się z dala od wszelkiej działalności politycznej, jako pasterze powierzonego nam przez Boga narodu polskiego, podnosimy dziś głos w jego obronie.
Nie spełnilibyśmy swego obowiązku, gdybyśmy milczeli wobec bezmiaru cierpień, na jaki wystawiony został naród polski, cierpień, które w wielu wypadkach nie zostały bynajmniej spowodowane koniecznością czasów wojennych i — chcemy w to wierzyć — narzucone zostały naszemu ludowi bez wiedzy najwyższych czynników rządzących Rzeszy Niemieckiej.
Nasze dążenia, by w miarę możliwości przyczynić się do prawdziwego uspokojenia i zdyscyplinowania ludności polskiej przez pogodzenie koniecznych ograniczeń, jakich wymaga czas wojenny, z zasadami sprawiedliwości społecznej i chrześcijańskiej miłości bliźniego — oraz ograniczenie do minimum cierpień ludzkich — w niczym z pewnością nie sprzeciwiają się zamiarom Rządu Niemieckiego. Jeżeli więc w dalszych naszych wywodach zwracamy Jego uwagę na różne fakty, czynimy to na podstawie wielokrotnych zapewnień władz wojskowych i cywilnych, nie wyłączając najwyższych rządzących czynników, że ludności cywilnej nie zostanie wyrządzona żadna krzywda oraz że żadnej ta ludność nie dozna przeszkody w swobodnym wykonywaniu swych religijnych obowiązków.
Powołujemy się również na wielokrotne do nas skierowane wezwania władz, byśmy użyli swego wpływu pasterskiego, celem utrzymania wśród ludności cywilnej spokoju i ładu, które to wezwania i w specjalnych listach pasterskich i przy każdej ku temu nadarzającej się okazji lojalnie przez nas wykonane zostały.
Tym więc bardziej poczuwamy się dziś do obowiązku wysłuchania żałosnych skarg naszego narodu, który do swych duchowych pasterzy o pomoc się zwraca, zwłaszcza że sami wielokroć jesteśmy naocznymi świadkami jego cierpień.
1. Z ust kompetentnych przedstawicieli władz niemieckich otrzymaliśmy zapewnienie, któremu chcieliśmy zaufać, że Kościół w Polsce swobodnie i bez przeszkód może rozwijać swą duszpasterską działalność, ludność zaś polska bez ograniczeń spełniać swe religijne obowiązki.
Pomimo to w przeważnej większości diecezji zamknięte zostały Seminaria Duchowne, przez co uniemożliwiono dopływ świeżych sił, koniecznych do pracy duszpasterskiej, która i tak już pozbawiona została wystarczającej liczby pracowników.
Ogromna bowiem ilość kapłanów ze wszystkich diecezji została uwięziona lub zamknięta w obozach koncentracyjnych, wielu innych duszpasterzy usunięto z ich placówek. Nawet niektórzy biskupi oraz ich zastępcy pozbawieni zostali możności pełnienia swego urzędu. Nie oszczędzono też chorych, starców lub ułomnych. Kapłani, którzy nigdy nie brali udziału w jakiejkolwiek pracy politycznej, oddani wyłącznie pracy duszpasterskiej lub naukowej, bez określonych pod ich adresem zarzutów i wyroków sądowych, po dłuższym więzieniu lub mękach w obozie koncentracyjnym, tracą swe zdrowie, a częstokroć i życie.
Omówione wyżej fakty, często uniemożliwiając normalną pracę duszpasterską, przyczyniają się wybitnie do zdziczenia i zdemoralizowania zwłaszcza młodzieży, tudzież sprzyjają niezdrowej rewolucyjnej i wywrotowej propagandzie.
W sposób dotkliwy ograniczono Kościołowi wolność w zakresie działalności dobroczynnej, która po wszystkie czasy należała do istotnych jego zadań, a która w dzisiejszych, pełnych nędzy wyjątkowej czasach szczególne ma do spełnienia zadanie, gdyż wielu niewinnych ludzi cierpi z głodu i zimna.
2. Niezawiniony, niesłychanie twardy los spotkał szerokie warstwy spokojnej, cywilne] ludności polskiej na skutek stosowanego wobec niej przymusowego wysiedlania, którego rozmiary i sposoby przeprowadzenia nie znajdują analogii w dziejach. Ludność, która od setek lat zamieszkiwała dany teren, która uczciwą pracą własną i swych rodziców zdobyła kawałek ziemi i pewną majętność, bezlitośnie, i wszystkimi dostępnymi środkami, w dzień lub w nocy, w trzaskający mróz, pozbawia się doszczętnie całego dobytku, a najczęściej  na wpół odzianą, dając zaledwie kilka  minut na przygotowanie się do drogi w nieznane, wyrzuca z jej własnej ojczyzny i bez środków  do  życia   pozostawia   swojemu  losowi. Nieludzkie  traktowanie przy załadowywaniu tych nieszczęśników na auta, udręki długich podróży w przepełnionych samochodach ciężarowych lub wagonach, zimno i głód powodują liczne wypadki chorób i śmierci. Nie oszczędza się przy tym ani dzieci, ani starców, kobiet ani niemowląt. Zarządzenia o wysiedleniu stosuje się w okrutny sposób nawet na chorych, którzy dopiero co przeszli ciężką operację. Własnymi oczyma patrzyliśmy na dantejskie sceny przy załadowaniu i wyładowywaniu biednych ofiar. Widok tych nieszczęśliwych, zwłaszcza chorych i zmarłych, wywierał wstrząsające wrażenie na ludności, nie tylko polskiej, ale i niemieckiej.
Skoro wiec człowiek na podstawie boskich i ludzkich praw winien jest oszczędzać cierpień nawet zwierzętom, jakże moglibyśmy my, pasterze tego narodu, nie litować się nad nim, gdy pomimo iż żadnego nie stawia oporu i niczego winnym nie jest, w tak okrutny sposób jest traktowany.
Nie możemy przy tej okazji nie wspomnieć o szyderstwach i zniewagach zadawanych kapłanom i zakonnicom przez towarzyszące im eskorty, nie biorące pod uwagę żadnych względów ani uzasadnionego uczucia wstydu u duchownych. (Żadna konieczność wojenna nie może usprawiedliwić wspomnianych posunięć, a sposób ich przeprowadzenia jest w oczywistej niezgodzie ze sprawiedliwością i miłością bliźniego.)
3. Niemniej tragiczne są skutki takiego wysiedlania dla okolic, w których lokowani są wysiedleni, gdyż ludność tych terenów jest zubożała i wyczerpana przez wojnę. Włożone na nią ciężary, zwłaszcza tzw.  kontyngenty, przyczyniają się do kompletnego jej wyniszczenia i doprowadzają do granic wytrzymałości ludzkiej.  Obecnie spadają na nią nowe ciężary w postaci utrzymania licznych rzesz wysiedlonych, nie posiadających żadnych środków do życia. Nic dziwnego, że w niejednym wypadku zrozpaczona wynędzniała ludność staje się podatnym terenem pod szkodliwą propagandę wywrotową.
4. Ludność miejska, przez częste niespodziane i powtarzające się aresztowania i deportacje do obozów, przez ciągłe wieści o śmierci swoich najbliższych, najczęściej niewinnie pokutujących w obozach i więzieniach, żyjąc w ustawicznej niepewności i podnieceniu, popada w fatalny stan psychiczny,
odbierający chęć do pracy i pewność jutra, przez co staje się podatna na wywrotowe idee.
5. Z prawdziwym przerażeniem i ze zdziwieniem patrzymy również na fakty, które swoją okropnością przewyższają wszystko, na co kiedykolwiek patrzyły wieki, jako to:
a) rozstrzeliwanie niezliczonej ilości niewinnych zakładników Polaków za przewinienia poszczególnych jednostek, których nawet przynależność do narodu polskiego nie została stwierdzona,
b) stosowanie niesłychanie surowych metod w więzieniach i obozach koncentracyjnych i to najczęściej w stosunku do ludzi, którym chyba jedynie zarzucić można to, że przed obecną wojną czynnie pracowali dla dobra społeczeństwa polskiego.
6. Głęboką troską napawa nas los młodzieży, która pozbawiona szkół średnich i wyższych, narażona jest na zgubne wpływy niepowołanych i nieodpowiedzialnych czynników. W wielu również wypadkach stawia się niepokonalne wręcz przeszkody w nauczaniu religii po szkołach powszechnych, co negatywnie odbija się na obyczajowości młodzieży.
7. Nie możemy również pominąć milczeniem wypadków niszczenia cennych dzieł nauki i sztuki, z którymi zrosły się uczuciowo nasze serca i które stanowią dorobek nasz kulturalny i historyczny — a to mimo zapewnień, że przynajmniej teren Generalnego Gubernatorstwa stanowić będzie domenę narodu polskiego, gdzie wolno mu będzie pielęgnować swe tradycje narodowe, kulturalne, obyczajowe i religijne.
Zwracając uwagę najwyższych czynników rządzących Rzeszy Niemieckiej na udręki narodu polskiego, usilnie prosimy o rozważenie podanych przez nas faktów i wydanie zarządzeń, aby w przyszłości nie miały one miejsca i nie pogłębiały i tak już wielkiej nędzy, jak również aby Kościołowi zostawiono całkowitą swobodę w wykonywaniu Jego duszpasterskiej, religijnej misji i łagodzenia panującej nędzy. Ze swej strony zapewniamy, że gotowi jesteśmy uczynić wszystko, leży w naszych możliwościach, ażeby, zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, utrzymać wśród ludu naszego spokój i ład.
(tlum. Sławomira Kaleta)
 (cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 430-433)
4
Memoriał abpa A. S. Sapiehy do generalnego gubernatora H. Franka
TS (kanc.) 1941
Książę Arcybiskup Krakowski Kraków, dnia 2 XI 1942 r.
Do
Jego Ekscelencji Pana Generalnego Gubernatora
Ministra Rzeszy dra Franka
Ekscelencjo!
Od dziesiątek lat zajmowane przeze mnie stanowisko Metropolity Archidiecezji Krakowskiej nakłada na mnie obowiązki, które wykraczają poza sprawy kultu i administracji. Główne zadanie i zasadnicza istota mego stanowiska polega nie tylko na trosce o stan powierzonych mi dusz, ale jest też moim obowiązkiem troszczyć się o nędzę całej ludności. I tu moim zdaniem władza duchowna i świecka winna dążyć do wspólnego celu w propagowaniu zdrowych i trzeźwych sądów, torować drogi do uspokojenia umysłów i przeciwdziałać zaostrzeniu stosunków.
W tym przekonaniu pozwalam sobie zwrócić się do “Waszej Ekscelencji ze szczerym, “z dołu” widzianym opisem sytuacji i usposobienia umysłów ludności, oraz z gorącą prośbą o wkroczenie przede wszystkim w tych wypadkach, które jedynie uczucie ucisku i rozgoryczenia wywołują, a zamierzonego celu nie osiągają. “Wierzę, że Ekscelencja osądzi mój śmiały krok należycie i będzie go uważać za dowód zaufania do poczucia sprawiedliwości Waszej Ekscelencji.
Przede wszystkim chciałbym przytoczyć niepokojące zarządzenie, ustanawiające odpowiedzialność zbiorowa. Ta straszna nowość, która praktycznie polega na ślepym chwytaniu zakładników, rani głęboko ogólne poczucie sprawiedliwości, nie osiągając celu. Pomiędzy rzeczywistymi, podlegającymi sądowi wojennemu, sprawami a najniewinniejszymi ludźmi, którzy padają ofiarą, nie istnieje żadna solidarność. Ponadto akty sabotażu popełniają prawie zawsze zagraniczni agenci, choć niekiedy posługują się niepoczytalnymi elementami polskimi. Zamiast winnych, spokojni i pożyteczni ludzie tracą życie, a winnym gwarantuje się w ten sposób znaczną bezkarność.
Nie inaczej ma się rzecz z łapaniem bez wyboru tysięcy ludzi na ulicach, na drogach i kolejach, w lokalach publicznych i wysyłanie ich do robót w Rzeszy Niemieckiej, przy czym zabiera się rodzicom dzieci, a rodzinom ich żywicieli. Zorganizowany rząd Waszej Ekscelencji znajdzie niewątpliwie inne środki i drogi do rekrutacji sił roboczych.
Do tego samego kręgu należą także zarządzenia dotyczące obecnych wysiedleń Polaków z mieszkań, usuwanie ich na peryferie miast albo na wieś i skazywanie ich niejednokrotnie na bezdomność. Rozrywanie rodzin, zupełna ruina finansowa, utrata całego przez całe życie zarobionego mienia, fizyczne i moralne udręki, to są najczęstsze następstwa zarządzeń, które przy pobieżnej ocenie mogą się przedstawiać jako znaczne niedogodności, ale w rzeczywistości oznaczają katastrofę.
A nieustanne aresztowania, nie oparte na żadnej winie! Z obozów koncentracyjnych nadchodzą wiadomości o śmierci ludzi młodych, zdrowych, którym nie udowodniono żadnej winy.
Można się zapytać: czy głodzenie ludności polskiej przez tłumienie wolnego handlu, po dostarczeniu kontyngentów, jest koniecznością? Czyż taki system nie popchnie wygłodzonych ludzi na moralne bezdroża? Katastrofa gospodarcza prowadzi do deprawacji etycznej.
Powszechne zdumienie i przygnębienie wywołuje też od niejakiego czasu wzmocnione tłumienie polskiej działalności charytatywnej. Wbrew głoszonej zasadzie, według której Polacy sami mieli sobie pomagać, polska dobroczynność jest teraz finansowo, kompetencyjnie i faktycznie ograniczona. Subwencje dla Polskiego Komitetu Pomocy (RGO) zostały skreślone, zakładanie ochronek dla dzieci zabronione, lokale zajęte, a nawet sprzedaż ozdób na groby na Dzień Zaduszny zabroniona.
O sytuacji w dystrykcie lubelskim jest Ekscelencja poinformowany. Ludność tamtejsza jest od kilku miesięcy wydana na łup rabujących i mordujących bezkarnie bandytów tajemniczego pochodzenia. Za napady tych band wiesza się niewinnych chłopów. Czyż nie można by temu złu zaradzić przez wysłanie tam silnego oddziału służby porządkowej i bezpieczeństwa?
Nie chcę dłużej zatrzymywać się przy strasznym używaniu służby budowlanej, złożonej z upojonej alkoholem młodzieży do likwidacji Żydów.
Przytoczone zarządzenia powodują oprócz bezpośrednio zamierzonych skutków jeszcze dalej idące następstwa, gdyż naruszają one poczucie prawa, podkopują pojecie własności i poczucie bezpieczeństwa i doprowadzają do zniszczenia zasad moralnych. Rezultaty te niewątpliwie nie były zamierzone przez rząd Waszej Ekscelencji, kiedy ludność zajęta odbudową znajduje się w szkodliwym stanie nieustannej nerwowości.
Ekscelencjo! Jest to ponury obraz, który ośmieliłem się przedstawić. Ale będąc odpowiedzialnym za stan dusz i umysły ludzi powierzonych przez Boga mojemu pasterskiemu urzędowi, nie mogłem dłużej milczeć. Wraz z postępem wypadków wojennych zbliża się czas, w którym zajmie miejsce władza oparta na pokoju i zmieni swój stosunek do ludności. Czyż ta ludność, o której Wasza Ekscelencja, jak również szef jego rządu niedawno publicznie wyraził uznanie, nie może oczekiwać, że to uznanie znajdzie oddźwięk i pozytywny wyraz w traktowaniu jej ze strony władz? Ekscelencja jest w stanie udzielić pomocy. Nie śmiem powątpiewać, że Ekscelencja znajdzie zrozumienie dla mej troski, mój apel będzie uważać za spełnienie mego obowiązku i na mocy swego wysokiego urzędu wyda odpowiednie zarządzenia, które w interesie ludności, na zasadzie prawa i moralności, będą mogły spowodować uzdrowienie stosunków. Prosimy o to!
Z wysokim poważaniem
Adam Stefan Książę Sapieha
Książę Arcybiskup Krakowski
(tłum. Sławomira Kaleta)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 436-438)
5
Pismo abpa A. S. Sapiehy do kardynała A. Bertrama, abpa wrocławskiego o sytuacji w Polsce
TS (kanc.) 1943
Kraków, 17 czerwca 1943
Eminencjo!
W załączeniu pozwalam sobie przesłać Waszej Eminencji odpis pisma z 8 czerwca br. skierowanego do Generalnego Gubernatora przez cały Episkopat Generalnej Guberni, prosząc najuprzejmiej Waszą Eminencję, aby zechciał — o ile uzna to za możliwe — zapoznać z treścią tego dokumentu pozostałych czcigodnych ordynariuszy w Rzeszy oraz inne kompetentne osoby, celem zażegnania niebezpieczeństwa grożącego Polakom i Niemcom. Przez 4 lata cierpieliśmy w milczeniu wychodząc z założenia, że w sytuacji, jaka uprzednio panowała, nasze wołanie nie znalazłoby żadnego zrozumienia. To, czego obawialiśmy się od dawna — konieczność krwawej samoobrony — prawdopodobnie teraz nadchodzi. Sytuacja wydaje się do tego stopnia napięta, iż zachodzi niebezpieczeństwo wewnętrznych niepokojów, które mogą wyrazić się we wzajemnym mordowaniu. Dlatego też nie potrzebujemy dodawać, że okoliczności przytoczone w piśmie prowadzą do bolszewizacji mas, z czym związane jest nieprzewidywalne jeszcze teraz niebezpieczeństwo również dla Niemców.
Ta charakterystyka tutejszych stosunków, nie tylko że nie jest wyolbrzymiona, lecz (przeciwnie) całkowicie odpowiada rzeczywistości, co potwierdza także wielu rozsądnych Niemców. Kierując się określonymi względami, nadaliśmy temu podaniu nader łagodną formę zewnętrzną, bo przecież tutejsze osobistości kompetentne są z pewnością bardzo dobrze poinformowane o niebezpieczeństwie istniejącej sytuacji. Uznaliśmy jedynie za nasz obowiązek, aby w ostatniej minucie nie tylko wskazać na samo niebezpieczeństwo, lecz również na jego rzeczywiste przyczyny.
Jednocześnie pozwalam sobie przesłać do wiadomości odpis podania dotyczącego zamknięcia seminariów duchownych.
Proszę Waszą Eminencję o przyjęcie wyrazów najgłębszego szacunku.
(tłum. Sławomira Kaleta)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 455)
6
Abp A. S. Sapieha do kard. A. Bertrama
TS (kanc.) 1944
Curia Metropolitana Cracoviensis   Kraków, 11. września 1944.
Eminencjo,
W wyniku ostatnich działań wojennych została wysiedlona i wywieziona do Rzeszy znaczna liczba polskiej ludności cywilnej, w szczególności z Warszawy, w tym także księża zakonni oraz zakonnice. Do dziś nie wiemy, gdzie się znajdują, gdyż wiadomości od nich docierają do nas jedynie z miejsc ich tymczasowego pobytu w czasie transportu.
Przepełniony najgłębszym bólem i współczuciem, w trosce o los tych prawdziwie nieszczęśliwych ludzi, pozwalam sobie, w imieniu moim i pozostałych biskupów naszego kraju, prosić najgoręcej Waszą Eminencję dla tych wysiedleńców o miłosierdzie i pomoc, zarówno materialnej, jak i religijnej natury.
W pełni zdajemy sobie sprawę z trudności, na jakie napotka ta pomoc, jednak żywimy nadzieję, że chrześcijańskie miłosierdzie Waszej Eminencji i innych Biskupów przezwycięży tę przeszkodę.
Pozwalam sobie dołączyć podobną prośbę, skierowaną do pozostałych Biskupów Rzeszy, prosząc najuprzejmiej o łaskawe jej przekazanie. Przy tej okazji pozwalam sobie także przesłać wyrazy mojej najgłębszej czci i szacunku.
Oddany w Chrystusie
Adam Sapieha
(Dr. Adam Stefan Książę Sapieha)
Książę Arcybiskup Krakowa
(tlum. Sławomira Kaleta)
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 470)
7
Odezwa abpa A. S. Sapiehy w sprawie pomocy dla przybywających z Warszawy
TS (kanc.) 1944
Kraków, 12 października 1944
Najmilsi w Chrystusie Panu!
Wielka boleść i smutek przeszył dusze nasze. Ogromna klęska spadła na naród nasz: zniszczenie zupełne miasta Warszawy, jakiego nawet w najczarniejszych myślach nie przypuszczaliśmy, które tysiącom odebrało życie, uczyniło drugie tyle kalekami, pozbawiło resztę wszystkiego, co posiadali, pogrążając ich w skrajną nędzę. Kto z Warszawy wyszedł żywy, jest dziś jeńcem, albo wlecze się po kraju, szukając dachu nad głową i jakiegoć choćby nędznego ubrania i strawy dla zagłuszenia głodu.
Część tej ludności w swym pochodzie przybywa do nas, szukając opieki, możliwości znalezienia przytułku i sposobu do życia. Są to bracia nasi, krew z krwi naszej i kość z kości naszej.
Wiemy dobrze, że Wy sami, Najmilsi w Chrystusie Panu, znajdujecie się w ciężkich bardzo warunkach. Pięć lat trwająca wojna i na Was wyryła piętno swej nieubłagalnej nędzy i niedoli. A mimo to mamy odwagę zwrócić się do Was w imię chrześcijańskiej miłości bratniej z zachętą i wołaniem, byście tym braciom naszym okazali miłosierdzie dzieląc się z nimi, czym kto może. Z radością słyszymy o wielkiej ofiarności naszego społeczeństwa, szczególnie teraz okazywanej dla rozbitków, przybywających z Warszawy. Tak samo, jak w innych okolicach kraju, gdzie ci nieszczęśliwi przybyli, musimy i u nas okazać im miłujące serce, współczucie gorące i wesprzeć ich wszystkim, na co nas stać. Znane nam są słowa św. Jakuba piszącego: “A jeśliby brat i siostra byli nadzy i potrzebowali codziennej strawy, a rzekłby który z was: idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im, czego potrzeba ciału, cóż to pomoże?” (Jakub, II, 15-16). Tak też słowa i uczucia nasze nie zdadzą się na nic, jeżeli czynem nie wspomożemy braci naszych. Niech każdy myśli, jakby on sam pragnął pomocy i oczekiwał jej znalazłszy się w takiej potrzebie i niech teraz wspomaga brata swego, skoro nas Bóg uchronił od tej ostatecznej nędzy. Ufamy, że nasze organizacje charytatywne będą mogły w tym dziele miłosierdzia przychodzić z pomocą i ułatwiać nam nasze zadanie.
Jak do Was, Najmilsi Diecezjanie, tak samo zwracamy się do przybywających z Warszawy. Zapewne to, co znajdziecie w waszej tułaczce, nie będzie mogło dorównać temu, coście mieli w domu, tego wam ludność nasza dostarczyć nie będzie mogła. Przyjmijcie jednak ich szczere wysiłki z wdzięcznością, starajcie się zachowaniem waszym ułatwiać ciężkie zadanie, jakie spada na przyjmujących was gospodarzy. Nie żądajcie rzeczy niemożliwych. Pracą Waszą starajcie się pomagać, przykładem waszym budować otoczenie, a strzeżcie się, byście w domostwach, w jakich będziecie umieszczeni, nie wprowadzili niezgody i złych obyczajów.
Żywimy silną nadzieję, że wspólnie i cierpliwie znosząc udręki, jakie na nas spadają, wyprosimy sobie miłosierdzie Boże, a gdy czas utrapienia przeminie, da nam Opatrzność lepsze jutro. W tej myśli i z tym życzeniem przesyłamy Wam, Najmilsi w Chrystusie Panu, Nasze arcypasterskie błogosławieństwo.
Dan w Krakowie, dnia 12 października 1944 r.
† ADAM STEFAN
Książę Arcybiskup Krakowski
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 470-471)

3. W POWOJENNEJ RZECZYWISTOŚCI

1
Memoriał prof. S. Kutrzeby, prof. T. Lehr-Spławińskiego, abpa A. S. Sapiehy do prezydenta B. Bieruta o sytuacji w Polsce
Z papierów prof. S. Kutrzeby w posiadaniu A. Kutrzeba-Pojnarowej kopia mps.
Dzień Wielkiej Nocy  1945 roku
Panie Prezydencie!
W głębokiej trosce o dobro naszej Ojczyzny zwracamy się, Panie Prezydencie, do Ciebie jako tego, który faktycznie dziś trzymasz w rękach ster naszego Państwa, kołatanego trwającym już szósty rok huraganem wojny.
Nękani bezlitośnie, bezczeszczeni, tępieni przez nienawidzącego nas niemieckiego wroga, czekaliśmy z bezgranicznym utęsknieniem chwili oswobodzenia. Odetchnęliśmy wreszcie swobodnie, gdy za czerwoną armią, która wyparła wroga, wkroczył tu Tymczasowy Rząd Rzeczypospolitej Polski, pełni radości, że “ich” już nie ma, że wracamy do polskiego życia, pewni, że da nam ono to, co tego życia stanowiło od wieków najistotniejszą wartość: wolność osobistą, wolność myśli i słowa. Oczywista w granicach koniecznego umiaru i wymagań wojennych. Rozumiemy bowiem dobrze, iż nie wolno bezkarnie nadużywać tych swobód, gdyby na tym cierpieć miały interesy Państwa i narodu. Oddychamy wolno, radujemy nasz wzrok narodowymi barwami, nasz słuch rozbrzmiewającą bez przeszkód polską mową, na zebraniach, w teatrach, na koncertach.
Ale ta mowa, Panie Prezydencie, nie zawsze jest dźwięczna tą szczerością, do jakiej Polak jest przywykły, jakaś przytłumiona. Nie wszystkie tony słychać czysto, akordy mącą nieraz dysonanse. Chcielibyśmy, by można się było wypowiadać szczerze, otwarcie. Wszakże tylko wtedy możemy się porozumieć i zrozumieć wszyscy, przez to do łączności doprowadzić, a przez tę łączność do siły, tak nam potrzebnej. Usuwać należy warcholstwo, powściągnąć uczuciowe ekstrawagancje, ale szanować przekonania, jeśli są szczere, czyste intencją, jeśli odpowiadają kanonom obowiązków wobec ojczyzny, zwłaszcza, gdy chodzi o młodzież, która ma zawsze najwięcej ideału, a tyle okazała odwagi i poświęcenia w walce z wrogiem.
Niech tylko sądy sądzą winnych, jak to przepisuje prawo, dla którego my Polacy zawsze mieliśmy cześć, bo wszak: iustitia est fundamentum regnorum. Niech się nie przedłuża śledztwo ponad okres niezbędny. Niech każdy odpowiada tylko za własną winę, dokładnie, obiektywnie zbadaną i ocenioną. Niech karę, jeśli zostanie mu wymierzona, odcierpi tu, na własnej ziemi.
Jako przedstawiciele tego świata, który najwyższym ideałom służy, bo religii i nauce, przeniknięci niepokojem o teraźniejszość i ciągłą myślą o przyszłości, zwracamy się do Pana, Panie Prezydencie. Zechciej podjąć kroki potrzebne, by zapobiec wszystkiemu, co wzbudzać może żale i niepokoje, rozdwajając naród, który w tej brzemiennej w dalekosiężne skutki epoce powinien być jak najbardziej zwarty jednością uczuć, myśli i dążności. Jesteśmy najgłębiej przekonani, że zrozumiesz nasza troskę i nasze intencje, boć jednemu celowi chcemy służyć: wielkości i dobru Państwa naszego, swobodzie życia naszego polskiego społeczeństwa.
 (cyt. za Kardynał Adam Stefan Sapieha: środowisko rodzinne, życie i dzieło, red. Stanisław Stępień, Przemyśl 1995, s. 184.).
2
Reakcja Watykanu na zerwanie konkordatu przez rząd w Warszawie
Skoro zaś mowa już o normach konkordatowych, niech będzie wolno zauważyć, że w Polsce ani duchownym, ani wiernym nie pozwala się na utrzymywanie kontaktu ze Stolicą Apostolską, podczas gdy artykuł II konkordatu stanowi: “Biskupi, duchowni i wierni swobodnie i bezpośrednio będą się porozumiewać ze Stolicą Apostolską”.
Z ostatnich doniesień prasowych dowiadujemy się także, że wbrew postanowieniom zawartym w artykułach XX i XXII tegoż konkordatu Biskupi i księża są przetrzymywani w więzieniach. Nie są też wypłacane osobom i instytucjom kościelnym subwencje państwowe, przewidziane w artykule XXIV i w aneksie konkordatu. To zwięzłe wyjaśnienie wystarczy, by ukazać, która ze stron nie zachowała norm konkordatu.
Komunikat z Warszawy ubolewa, że Rząd Tymczasowy nie został uznany przez Stolicę Apostolską. Nie wynika z tego, że rząd warszawski wystąpił o takie uznanie; także fakt i sposób obecnego zerwania dwustronnych umów pozwala sądzić, że go nie pragnie.
Ze swej strony Stolica Apostolska jest pewna, że w latach ostatniej wojny uczyniła wszystko, co możliwe, aby okazać swą troskę o naród polski, a w swych działaniach zawsze dążyła do obrony jego świętych praw. Właśnie dla słusznej obrony godziwych uczuć narodowych, z którymi głęboko związane są sprawy religijne najwyższej wagi, Stolica Apostolska sprzeciwiała się i skutecznie opierała żądaniom władz narodowosocjalistycz-nych, które chciały wymusić nominację biskupów lub prałatów niemieckich dla terenów Polski. Postępując w ten sposób Stolica Apostolska działała — w zakresie właściwej sobie misji — jako strażniczka ładu i moralności; tak więc zarzuty, że wprowadzała niegodziwe rozróżnienia między narodowościami albo że sprzeniewierzyła się zobowiązaniom podjętym w uroczystych umowach międzynarodowych, są dziś, bardziej niż kiedykolwiek, bezzasadne.
(L’Osservatore Romano, wydanie polskie, (Watykan) 1989 nr 7, s. 4.; cyt. za P. Raina, Kościół w PRL, Poznań 1994, s. 27)
3
Z listu papieża Piusa XII do Prymasa Polski, kard. Hlonda z 17 stycznia 1946 r.
(…) Niedawno przedtem, jak sami wspominacie, władze państwowe zerwały zawarty przed dwudziestu laty Konkordat, który regulował i określał wzajemne stosunki Kościoła i państwa w Polsce. Odrzucono ten układ pod pozorem, że Kościół nie dotrzymał słowa, którym się był zobowiązał. Obelżywego tego oskarżenia nie trzeba nawet zbijać; jest ono do tego stopnia czcze i bezpodstawne, iż z natury swojej nie może się ostać. Wiecie bowiem dobrze, że jeżeli w czasie wojny zostały w Polsce powzięte jakieś nadzwyczajne zarządzenia, których naglące wymagały potrzeby wiernych, to nie sprzeciwiały się one w żaden sposób istniejącym układom, ani ich nie naruszały. Zerwanie więc Konkordatu, prócz tego, że nas obrażało, dało Nam przyczynę do smutku, gdyż wykazało, że niektórzy ludzie mają tam u was jakieś nieszczęsne nastawienie, które ich źle usposabia do spraw religijnych i do największych dóbr waszego narodu (…)
(cyt. za P. Raina, Kościół w PRL, Poznań 1994, s. 27-28)
4
Oświadczenie Stolicy Apostolskiej nadane przez radio watykańskie 14 lipca 1946 r.
Gdy w Polsce utworzony został rząd de facto w przeciwieństwie do rządu polskiego w Londynie, Stolica Apostolska zajęła stanowisko wyczekujące. Nie było powodu, by cofać uzasadnione uznanie rządowi polskiemu w Londynie, który posiadał wszystkie znamiona legalności, choćby nawet tracił wszystkie atrybuty suwerenności. Równolegle jednak Stolica Apostolska spoglądała na rząd warszawski jako na rząd de facto sprawujący władzę w Polsce.
We wrześniu 1945 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej zerwał jednostronnie, bez wypowiedzenia, Konkordat, zarzucając Stolicy Apostolskiej pogwałcenie Konkordatu. Wówczas Watykan dał do poznania, że Kościół stosownie do tradycji nie udziela uznania, zanim nie zostanie o to poproszony. Stolica Apostolska postawiła sprawę jasno, że inicjatywa powinna wyjść nie od Kościoła, lecz od rządu warszawskiego. Watykan ze swej strony stale okazywał głębokie zainteresowanie losem narodu polskiego i z okazji Konsystorza Polska otrzymała drugiego kardynała.
Obecnie może rząd tymczasowy już sobie zdaje sprawę z tego, że po zerwaniu Konkordatu państwo nie ma już nic do powiedzenia w sprawie nominacji biskupów. Może rząd tymczasowy po wyborach zda sobie sprawę również i z konieczności współpracy sił duchowych w odbudowie kraju. W każdym razie, jak dotychczas, nic nie wskazuje na to, by rząd tymczasowy podejmował jakąkolwiek inicjatywę w sprawie nawiązania stosunków ze Stolicą Apostolską.
(cyt. za P. Raina, Kościół w PRL, Poznań 1994, s. 28)
5
List ministra K. Pruszyńskiego do kardynała S. Sapiehy w sprawie wysłania wizytatora apostolskiego do Polski
20 maja 1947, Rzym
Eminencjo, Księże Kardynale!
W dniu wczorajszym, przyjęty przez Waszą Eminencję, pośpieszyłem powiadomić Go o obecnym stanie rozmów watykańskich, które prowadzę na zlecenie Rządu Rzeczypospolitej od marca br. i o przebiegu których już w swoim czasie pośpieszyłem się zdać sprawę Waszej Eminencji. Po moim powrocie do Rzymu zostałem ponownie przyjęty w Watykanie przez Monsignore Tardini dn. 20 kwietnia. Monsignor Tardini oświadczył mi w tej rozmowie, że Papież nie dokonał jeszcze wyboru osoby przeznaczonej na wizytatora Apostolskiego mającego się udać do Polski. Zarazem powiadomił mnie, że Papież postanowił czekać z tem do przybycia do Rzymu Waszej Eminencji, aby zasięgnąć Jej zdania co do osoby i kwalifikacji przyszłego wizytatora.
W ten sposób, z inicjatywy Stolicy Apostolskiej, pewna, mym zdaniem niezwykle doniosła, część całej tej misji przesunięta została na Waszą Eminencję. Z tej też racji pozwalam sobie przesłać przy niniejszym piśmie możliwe obszerne streszczenie rozmów prowadzonych do tej pory ze strony polskiej z przedstawicielami Stolicy Apostolskiej. Poza niemi żadne inne nie były prowadzone bądź z polecenia, bądź za zgodą czy nawet wiedzą Rządu Polskiego, choć mamy pewne poszlaki, że szereg najzupełniej nieproszonych negocjatorów usiłował coś podobnego prowadzić. Załączone streszczenie ułatwi w mem przekonaniu Waszej Eminencji zorientowanie się i w stanowisku Rządu Polskiego i w obecnej sytuacji, jaka na tym terenie powstała. Cieszyłbym się, gdyby to pomogło Waszej Eminencji w czemkol-wiek w owym niezwykle trudnym i drażliwym zadaniu, jakie na Niego spada. W razie jakichkolwiek niejasności jestem do dyspozycji Waszej Eminencji ze wszystkimi wyjaśnieniami, jakie tylko leżą w mojej mocy.
Ponieważ jednak, jak powyżej podkreśliłem parokrotnie, sprawę tu załatwioną uważam w mym sumieniu Polaka, katolika i urzędnika Rządu Polskiego za niezwykle doniosłej wagi, a ponadto żywię bardzo głębokie obawy, by obecne przeciągające się stadium sprawy nie zmieniło na niekorzyść sytuacji polsko-kościelnej, zamiast, jak to było zadaniem powierzonej mi misji, doprowadzić do obustronnego i trwałego porozumienia, przeto pozwolę sobie przedłożyć Waszej Eminencji jeszcze szereg poniższych uwag. Jakżeż bowiem wygląda sytuacja? Pomimo szeregu trudności jakie spotkały Kościół po wojnie, szereg zasadniczych praw Kościoła został w Polsce utrzymany. Wielu ludzi zbliżonych do obecnego Rządu, współpracujących z nim lub zajmujących w nim nader nawet wysokie stanowiska, pragnęło jak najbardziej porozumienia z Kościołem i działało w tym kierunku. Szereg czołowych postaci w tym Rządzie doceniało z drugiej strony ważkość porozumienia z Kościołem. Porozumienie to wypływało i wypływa z ogólnej myśli o pacyfikacji stosunków w Polsce, która jeszcze niezupełnie mogła utorować sobie drogę, zwłaszcza wobec przeszkód polskiego Londynu, ale która w takich aktach jak amnestia czy coraz liczniejszy powrót emigracji (niewątpliwie faworyzowany przez Rząd) znalazła już dziś konkretny wyraz. Wydaje się, że nawet jeśli na tej drodze nie zrobiliśmy jeszcze zbyt wiele kroków, to jednak tego co już zostało dokonane, nie należy, jak to czyni emigracja, uważać za nic, lecz przeciwnie, traktować jako początek i pracować nad dalszym ciągiem. W przekonaniu wielu liberalizacja stosunków politycznych w Polsce winna raczej zacząć się, niż skończyć, na sytuacji kościelnej. W tym też kierunku poszedł Rząd, najpierw listopadowym wywiadem Prezydenta Bieruta. W wywiadzie tym widzi się chętnie krytyki wyrażone pod adresem Papieża z powodu jego wojennej i powojennej postawy wobec polskiego męczeństwa. Mniej chętnie podnosi się bardzo istotne przecież rzeczy jak zapewnienie — dane przez Głowę Państwa — że Kościół katolicki w Polsce może liczyć na rozszerzenie swych obecnych uprawnień, na posiadanie katolickiej prasy, szkół katolickich itd. także sprawa stronnictwa katolickiego była przez Prezydenta Bieruta potraktowana w zasadzie pozytywnie. Wypowiedź Głowy Państwa jest zawsze doniosłym aktem politycznym. W ślad za tym poszło wysłanie do Rzymu specjalnego wysłannika celem zbadania czy i na jakich warunkach jest możliwe nawiązanie stosunków ze Stolicą Apostolską; dalej, kwietniowa wypowiedź polskiego ministra spraw zagranicznych udzielona prasie w Paryżu i wyrażająca gotowość porozumienia z Rzymem aż do Konkordatu włącznie; dalej, po moim powrocie do Warszawy, komunikat z audiencji mojej w Belwederze, zawierający tak pojednawcze i pełne uznania akcenty w stosunku do osoby Papieża i Jego roli wojennej, jakie nie padły nigdy z oficjalnej strony polskiej. Pozwoliłbym sobie dodać tutaj i fakt może pozornie błahy, że cenzura polska w tym okresie skonfiskowała reprodukcje z bezbożniczego włoskiego tygodnika Don Bosilio, przytoczone w marksistowskiej Kuźnicy. Fakt może niewielki, ale przecież wykazujący jakąś dobrą wolę. Trudno zaś nie pamiętać, że ostatecznie wspomniane tu włoskie pismo ukazujące się legalnie i w bardzo wysokim nakładzie w kraju, który podkreśla swoją katolickość, utrzymuje zażyłe stosunki ze Stolicą Apostolską, posiada w swym parlamencie silne stronnictwo katolickie z katolickimi ministrami w gabinecie i katolickim premierem u steru rządu. Oczywiście, jestem pewien, że sytuacja w kraju, której rzecz jasna nie mogę znać w tym stopniu co Wasza Eminencja, wykazałaby nawet teraz pewną ilość niezadawalających faktów. Ale dzieją się one wciąż jeszcze w okresie, w którym formalnie Konkordat jest zerwany. Watykan uznaje jako ambasadora pana Papee, a sam fakt moich rozmów watykańskich, które Rząd Polski otoczył taką dyskrecją na jaką tylko pozwalało kilkomiesięczne ich przeciąganie, był parokrotnie dementowany ze strony Watykanu. Najniewątpliwie gdyby sytuacja polsko-watykańska ruszyła dziś znowu naprzód, byłoby znacznie łatwiej unikać w Polsce szkodliwych dla stron obu zadrażnień, a na pewno udałoby się uzyskać już teraz niejedno poszerzenie katolickiego stanu posiadania w różnych dziedzinach życia państwowego.
Obecna bowiem sytuacja polsko-watykańska utkwiła najwyraźniej na martwym punkcie. Rząd uczynił wszystko, co leżało w jego mocy: wysłał przedstawiciela, poważnej rangi i znanego jako katolika, zaakredytowanego oficjalnie do Watykanu. Przedstawiciel ten wyraził imieniem Rządu Polskiego gotowość nawiązania stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską i porozumienia się wzajemnego w szeregu spraw, w których i Kościół i Państwo są zainteresowane. W odpowiedzi na to postawiono mu szereg warunków przedwstępnych. W zasadzie warunki te zostały przez Rząd Polski przyjęte. Nowa wypowiedź Prezydenta brzmiała bowiem jak najpozytywniej pod adresem Papieża i stanowiła niewątpliwie przekreślenie wielu poprzednich nieporozumień. Stanowiła olbrzymi akt dobrej woli ze strony człowieka, który jest Głową Państwa. Boję się, że byłoby wielkim błędem tej dobrej woli po ludzku nie docenić. Gwarancje dla katolików, które wysunął Monsignore Tardini, nigdy nie zostały przez niego wyraźnie sprecyzowane, zwłaszcza co do formy, w jakiej by miały być wyrażone. Sugestia, jaką zrobiłem, że pewna ich ilość mogłaby w razie sprzyjającej sytuacji wejść do nowej konstytucji, nie została podjęta przez przedstawiciela Watykanu. Na najbardziej konkretny postulat wysunięty jako warunek przedwstępny, a mianowicie zgodę na wysłanie do Polski przez Stolicę Apostolską wizytatora Apostolskiego, Rząd Polski zgodził się jeszcze w marcu br. Rozumiem oczywiście, że sprawy tego rodzaju wymagają odpowiedniego czasu i namysłu. Niemniej mamy dziś schyłek maja. Za moim obecnym pobytem Monsignore Tardini wysunął zarzut niedyskrecji, z jaką strona polska odniosła się do tych spraw. Muszę jednak powiedzieć, że przez parę miesięcy początkowego okresu dyskrecja ta była najpełniejsza. Nawet dzisiaj, gdy organ Akcji Katolickiej Quotidiano żali się na pewien rozgłos, jaki nabrały te sprawy, to oskarża o to przede wszystkim prasę amerykańską. Jest niestety rzeczą zrozumiałą, że jeśli pewien stan rzeczy, czy jakieś pertaktacje się przeciągają, to wreszcie opinia publiczna en aura vent. Ale byłoby trudno winić Rząd Polski za to, że wścibska i znakomicie rozbudowana prasa amerykańska umie sobie zdobywać informacje, a już wcale nie jest jego winą, że obecny stan pertraktacyjny się przeciąga. Gdyby wizytator Apostolski bawił już od miesiąca w Polsce, uniknęlibyśmy na pewno niepożądanej sensacji, zwłaszcza że Rząd Polski zgodził się najzupełniej na to, by traktować misję takiego wizytatora jako czysto religijno-kościelnej natury, zastrzegając sobie jedynie możność przeprowadzenia z nim rozmów. Wszystko to zostało najzupełniej uzgodnione w drugiej i trzeciej rozmowie mojej z Monsignore Tardini.
Trudno w ten sposób uważać Rząd Polski za odpowiedzialny za powolne przenikanie wiadomości o naszych staraniach na zewnątrz przy podobnym przedłużaniu się obecnego stanu rzeczy. Oczywiście, trzeba uchylić głowę przed staraniem i namysłem, z jakim Stolica Apostolska przedłuża sprawę kroku tak przedwstępnego — zresztą postawionego przez Nią samą — jak wysłanie wizytatora. Ale oczywiście nie może to wpłynąć w sposób korzystny na stosunki Kościoła i Państwa wewnątrz Polski. Nie wprowadza to atmosfery życzliwej dla przyszłych rokowań, a radość, z jaką z tej racji okazują obecnie czynniki emigracjne, czerpiące swe wiadomości od pana Papee, także się do tego nie przyczyni. Tymczasem za kulisami prac sejmowych przygotowuje się przecież nowa konstytucja. Przy nowym kierownictwie ministerstwa oświaty przygotowuje się i reforma szkolna. W paru innych dziedzinach życia publicznego przygotowują się obecnie reformy, które wykują zasadnicze, najbardziej podstawowe zręby prawne nowego ustroju Polski. Nasze czynniki emigracyjne lub ludzie bardzo niemądrzy w Polsce machają na to ręką w przekonaniu, że bomba atomowa, bliżej niesprecyzowane proroctwa, nowa wojna czy inne jakieś okoliczności zmiotą to wszystko, co się dziś przygotowuje, z powierzchni ziemi. Abstrahując od tego, jak prawdziwym końcem naszych nieszczęść i prawdziwym końcem Polski byłaby w ogóle nowa wojna, trzeba stwierdzić, że byłoby naprawdę lekkomyślnością lekceważyć wagę tego, co się w tej chwili w Polsce przygotowuje. Na pewno Episkopatem polskim nie powodują tego rodzaju myśli. Ale też w takim razie należałoby być katolikom obecnymi w tem, co się obecnie przygotowuje w Polsce w dziedzinie reform. We Włoszech, gdzie zachodzą dość podobne przygotowania, Kościół przepiera swe postulaty poprzez zażyłe stosunki Watykanu z rządem włoskim, a dalej poprzez potężną partię parlamentarną i jej ministrów w tym rządzie. Dzięki temu pakty Lateraneńskie i szereg innych postanowień gwarantujących prawa katolików zostają uroczyście wmontowywane w nową konstytucję włoską. W Polsce, przy braku większych różnic wewnątrz parlamentu, przygotowania konstytucyjne nie będą trwały zbyt długo. W innych dziedzinach będą może trwały jeszcze mniej długo. Jeśli dawniej układanie konstytucji rozciągało się na lata, to obecnie przeciąga się najwyżej na miesiące. W ten sposób sprawy zupełnie zasadnicze mogą być uregulowane w okresie, kiedy katolicy polscy nie po-siadają ani dość potężnej partii parlamentarnej, by na te rzeczy wpływać ani tego naturalnego oparcia, jakie mógłby dawać w podobnej chwili przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza wtedy, gdyby był osobistością naprawdę wybitną. W mem najgłębszym przekonaniu zachodzi w ten sposób niebezpieczeństwo, że rzeczy te będą w Polsce decydowane bez istnienia tych potężnych oparć, jakie posiadają w swoim wypadku Włosi. Sama postawa Episkopatu nie zastąpi braku przedstaw-ciela Watykanu i braku istnienia licznej reprezentacji parlamentarnej katolickiej, tem bardziej, że niestety ani stosunki Kardynała Prymasa ani sekretarza Episkopatu nie przedstawiają się z Rządem zanadto pomyślnie.
Łaskawość, z jaką Wasza Eminencja raczył mnie kilkakrotnie przyjmować, już od czasu mego powrotu do Polski sprawiła, że ośmieliłem się wypowiedzieć te wszystkie uwagi nie upoważniony do tego przez Waszą Eminencję. W pewien sposób przekraczają one i zadania postawione mi przez moich przełożonych. Rząd Polski pragnąłby uzyskać porozumienie z Kościołem, poczynając od Jego najwyższej władzy. Jest gotów poczynić szereg pozytywnych ustępstw, natomiast sam interes Kościoła nie należy do jego trosk. Jeśli ktoś jednak, komu tę misję powierzono, jest nie tylko Polakiem i urzędnikiem, ale jest jeszcze i katolikiem, to jednak nie może nie patrzeć się bez niepokoju na narastającą obecnie sytuację. Niezależnie od tego, jak moje uwagi mogą być przyjęte i jakie decyzje później zapadną, nie chciałbym, aby pozostawał choćby cień wątpliwości najmniejszej, że coś zostało z mej strony jako negocjatora nie powiedziane, nie dopowiedziane, powiedziane niewyraźnie, nie doprowadzone do końca. Postępowałem tak wobec Monsignora Tardini, przedstawiciela Stolicy Apostolskiej upoważnionego do rozmów; postępuję tak wobec Waszej Eminencji, do którego zdania Stolica Apostolska postanowiła się odnieść. W mem najgłębszym przekonaniu dalsza zwłoka w wysłaniu wizytatora do Polski, choćby tylko w religijnym znaczeniu, nie przyczyni się w żaden sposób do polepszenia naszej narodowej sytuacji; przeciwnie, zaważy na niej jak najbardziej niekorzystnie. Obecny stan rzeczy, gdy przy zerwanym konkordacie zasadnicze zręby uprawnień katolickich są w zasadzie szanowane przez Państwo, mógł być tylko stanem przejściowym. Ów stan rzeczy wiecznie w ten sposób trwać nie może. Z logiki rzeczy wynika, że w zmienionych warunkach i on musi ulec nowej organizacji prawnej. Nastąpić to może albo w drodze porozumienia z Kościołem, co w tej chwili jest zamiarem Rządu, albo w drodze jednostronnych, we-wnętrzno-państwowych aktów prawnych, które może nie byłyby najbardziej pożądane. Wysyłając swego wizytatora, co było przecież warunkiem wysuniętym przez Stolicę Apostolską, ta ostatnia uzyskałaby w kraju rzecznika może pozbawionego dyplomatycznych prestiżów, ale niemniej w nadchodzącej dyskusji nader cennego. Rząd Polski z drugiej strony nie miałby przekonania, że stosunek Stolicy Apostolskiej do Polski obecnej, nawet pomimo jej wysiłków, pozostanie tylko zasadniczo negatywny.
Wobec tego, że Stolica Apostolska postanowiła odnieść się do Waszej Eminencji w tej sprawie, pozwoliłem sobie, z racji misji jaką Rząd Polski postanowił mnie obarczyć, na przedstawienie niniejszym Waszej Eminencji zarówno dotychczasowego stanu rzymskich rozmów i stanowiska w nich Rządu, jaki też i moich skromnych niezmiernie uwag, które w czasie tych paru miesięcy zabiegów z konieczności musiały się nasunąć. Wiem, że w ten sposób na barki Waszej Eminencji spada zadanie naprawdę i trudne, i ciężkie, i drażliwe, ale posiadające najwyższą wagę dla dwóch czynników, które Jego sercu są najbliższe: dla Kościoła katolickiego i Rzeczypospolitej. Niech mi wolno będzie zakończyć tym przeświadczeniem, że Wasza Eminencja i w tej nowej misji, jaka z zamierzeń Opatrzności na Niego obecniespada, zdoła służyć Kościołowi i Polsce z tą samą odwagą myśli i niemniej fortunnie, jak to Książę kardynał spełnił w czasie całego Swego życia.
Całując pierścień pasterski Waszej Eminencji pozwalamy sobie zakończyć złożeniem Mu hołdu mej najgłębszej czci
Ksawery Pruszyński
(cyt. za Księga Sapieżyńska, t. II, s. 562-567.)
6
List Episkopatu do Prezydenta B. Bieruta w sprawie Caritasu
30 stycznia 1950, Kraków
W związku z ostatnimi zarządzeniami władz rządowych w stosunku do Kościoła Katolickiego w sprawie Caritas, J. Em. Ks. Kardynał Adam Stefan Sapieha, Przewodniczący tejże Caritas w Polsce, nadał w dniu 24 bm. telegram następującej treści:
Ekscelencja Prezydent Bierut Warszawa
Wstrząśnięty do głębi metodą kontroli działalności Caritas i nienawistnymi artykułami w prasie, zakładam protest i proszę o zmianę postępowania.
Adam Kard. Sapieha Prezes Caritas
Gdy depesza ta została bez odpowiedzi, Episkopat Polski, zebrany na konferencji plenarnej w Krakowie, czuje się zobowiązany przedstawić Panu Prezydentowi co następuje:
W uzasadnieniu prawnym ostatnich zarządzeń, którymi Rząd usiłuje zniszczyć działalność kościelnej instytucji Caritas w Polsce, powołał się Rząd na rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 22 kwietnia 1927 o nadzorze i kontroli nad działalnością instytucji charytatywnych (Dz. U. RP Nr 40, póz. 354).
Tymczasem oczywistą jest rzeczą, że wspomniane rozporządzenie nie daje Rządowi prawa do przeprowadzenia kontroli instytucji Caritas, a zwłaszcza do metod i zakresu przeprowadzonej kontroli oraz do narzucenia tejże instytucji przymusowego zarządu.
Wymienione bowiem rozporządzenie dotyczy stowarzyszeń i związków oraz instytucji i zakładów, których cele należą do zakresu opieki społecznej w myśl art. 2 ustawy z dnia 16 lipca 1923 r. o opiece społecznej.
Caritas w Polsce zaś nie jest takim stowarzyszeniem, związkiem, instytucją czy zakładem, lecz jest zasadniczą częścią życia Kościoła. Do istoty bowiem religii chrześcijańskiej należy działalność w dziedzinie miłości i miłosierdzia. Bez tej działalności nie ma religii chrześcijańskiej. Otóż Caritas w Polsce jest formą i wyrazem realizacji religii katolickiej w dziedzinie miłości i miłosierdzia.
Caritas w Polsce zatem nie jest stowarzyszeniem, związkiem, instytucją czy zakładem, których cele należą do zakresu opieki społecznej.
Poza tym samo wyżej wymienione rozporządzenie wyraźnie stwierdza w art. 1, że wyłączone spod działania tegoż rozporządzenia są związki publiczno-prawne i wyznaniowe. Caritas w Polsce jest właśnie, by użyć terminologii rozporządzenia, związkiem publiczno-prawnym i wyznaniowym, albowiem jest, jak wyżej wykazano, zasadniczą częścią działalności Kościoła Katolickiego w Polsce, którego instytucjom, posiadającym osobowość prawną, przysługuje charakter publiczno-prawny.
Zarządzona przeto przez Rząd na podstawie powołanego rozporządzenia kontrola instytucji Caritas, nie ograniczająca się do badania subsydiów państwowych, lecz obejmująca również religijne ofiary członków Kościoła Katolickiego oraz sposób rozdziału tych ofiar, sprzeczna jest z obowiązującym w Polsce ustawodawstwem państwowym.
Na takim stanowisku stały dotąd nieodmiennie polskie władze państwowe. Dlaczego nie poddawały one nigdy Caritas kontroli państwowej i nie stosowały do niego nigdy ograniczeń przewidzianych w przytoczonym wyżej rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej.
Gdyby nawet stanąć na stanowisku, że do Caritas mają zastosowanie przepisy rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 22 kwietnia 1927, to i wówczas należy stwierdzić, że mowa tu być może jedynie o kontroli poszczególnych instytucji charytatywnych, a nie samej Caritas jako takiej, i to jedynie pod względem jedności z obowiązującymi przepisami państwowymi.
Ponadto pogwałcone zostały przepisy państwowe w przedmiocie powołania dla Caritas w Polsce przymusowego zarządu.
Art. 11 bowiem wobec wymienionego rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej wyraźnie postanawia, że w wypadkach niezastosowania się do tegoż rozporządzenia lub zarządzeń władz nadzorczych, te ostatnie mogą udzielić upomnienia na piśmie; w razie zaś kilkakrotnych bezskutecznych upomnień mogą zażądać usunięcia kierownictwa zakładu. Dopiero w razie szczególnie poważnych lub powtarzających się wykroczeń mają prawo wprowadzenia przymusowego zarządu.
Z przepisów tych jasno wynika, że nie może być mowy o wprowadzeniu przymusowego zarządu bez uprzedniego przeprowadzenia kontroli i stwierdzenia poważnych lub powtarzających się wykroczeń.
Tymczasem wbrew powyższym przepisom władze rządowe bez jakichkolwiek uprzednich upomnień najpierw powołały przymusowy zarząd Caritas dla całej Polski, a dopiero następnie przeprowadzają kontrolę, przy czym Rząd nie uważał za stosowne choćby powiadomić o tym władze kościelne, jako jedynie kompetentne w tej sprawie.
Poza tym wszystkim metoda kontroli i towarzyszące jej zjawiska budzić muszą największe zastrzeżenie pod względem intencji całej akcji kontrolnej, narzucając raczej wrażenie, że nie chodzi tu o istotną kontrolę z troski o dobro społeczne, lecz o zniszczenie Caritas jako instytucji kościelnej, a przy tym o obrzucenie katolicyzmu insynuacjami i oszczerstwami dla rozbicia Kościoła w Polsce. Wrażenie to wywołuje inscenizowaną na wielką skalę kampania prasowa i radiowa oraz organizowane konferencje i wiece.
W czasie akcji kontrolnej zabiera głos prasa, wywierając sugestiami, zwłaszcza zaś paszkwilami wpływ na czynniki kontrolujące i ogłasza nie stwierdzone fragmenty.
Wystarczy przytoczyć niektóre przykłady z ogłoszonych w ten sposób wyników kontroli.
Zarzucono więc np. Ks. Administratorowi Apostolskiemu Milikowi, że z zapasów Caritas we Wrocławiu, przeznaczonych dla ubogich, pobrał dla siebie 20 kg kawy bezpłatnie, chociaż czynniki kontrolujące, mając wszelkie księgi kasowe i kwity, musiały stwierdzić, że Ks. Administrator Apostolski kawę tę zapłacił powyżej cen rynkowych, jako, że kawa ta, według intencji ofiarodawców, mogła być sprzedana dla uzyskania funduszów na potrzebniejsze artykuły dla ubogich.
Drugi jaskrawy przykład fałszywego przedstawienia sytuacji Caritas to sprawa p. Paszendy, dyrektora Caritas we Wrocławiu. Z wyrazami oburzenia podano społeczeństwu do wiadomości, że p. Paszenda otrzymał tyt. miesięcznych poborów 50 000 zł, chociaż władze kontrolujące, posiadające wszelkie księgi kasowe i listy płac, musiały wiedzieć, że p. Paszenda, który jest ojcem 10 dzieci i nadto przyjął wychowanka, pobierał tyt. miesięcznych poborów nie 50 000 zł, lecz 29 800 zł.
Ogłoszono dalej, że tenże p. Paszenda był agentem Gestapo, mimo że władze kontrolujące, trzymające go w więzieniu, musiały wiedzieć, że specjalny sąd karny w Poznaniu na sesji wyjazdowej w Gnieźnie w dniu 18 czerwca 1946 r., wydał w imieniu Rzeczypospolitej wyrok uniewinniający Paszendę od tego zarzutu.
Ogłoszono jako ciężki zarzut pod adresem Caritas we Wrocławiu, że w pierwszym okresie powojennym pracował bezinteresownie w zarządzie tejże Caritas hr. Plater, chociaż czynniki kontrolujące musiały wiedzieć, że tenże hr. Plater był płatnym urzędnikiem ówczesnego pełnomocnika Rządu.
Pomijamy szeregi dalszych podobnych zarzutów, jak np. przywłaszczenie sobie przez Ks. Administratora Apostolskiego Milika bielizny i kaloszy, chociaż czynnikom kontrolującym mogło być wiadomym, że przedmioty te otrzymał w rzeczywistości żebrzący nędzarz; że ogromne ilości żywności z magazynów Caritas, pobierali dla siebie osobiście kierownicy placówek Caritas; chociaż łatwo stwierdzić, że pobierali je nie dla siebie, lecz dla podopiecznych; że w zakładzie dla starców w Krakowie, nazywanym przez prasę zakładem Caritas, podopieczni cierpią biedę, chociaż czynnikom kontrolującym musiało być wiadome, że jest to zakład nie caritasowy, lecz Zarządu Miejskiego itd. itd.
Obecne szpalty w prasie i komunikatach radiowych są oskarżeniem specjalnych kategorii rzekomych nadużyć, mającym szczególnie w czasach społeczeństwa pohańbić Kościół Katolicki.
Zarzuca się więc, jakoby z funduszów Caritas duchowieństwo i zakony otrzymywali zapomogi mimo, że czynnikom kontrolującym łatwo było stwierdzić, że pomoc ta nie szła z zapasów Caritas dla ubogich, lecz Liga Katolicka i inni ofiarodawcy przeznaczyli specjalne dary dla duchowieństwa i zakonów i że dary rozdzielano zgodnie z wolą ofiarodawców. W stosunku do darów amerykańskiej Ligii Katolickiej Caritas była jedynie pośrednikiem w transporcie.
Z szczególnym naciskiem zarzuca się dalej, że wiele darów Caritas przeznacza się na rzecz seminariów duchownych niższych i wyższych, mimo że czynnikom kontrolującym jak i całemu społeczeństwu jest wiadome, że fundusze te idą w tych zakładach na dożywianie i kształcenie ubogiej młodzieży duchownej na równi z ubogą uczącą się młodzieżą szkolną i akademicką.
Często zarzuca się Caritasowi, że wspierał więźniów, chociaż, abstrahując już od wskazań ideologii chrześcijańskiej, czynnikom kontrolującym jest rzeczą dobrze wiadomą, że państwowe władze więzienne niekiedy na to pozwalały, że więc paczki dostarczano więźniom zgodnie z wolą władz państwowych.
Poza tą kampanią, krzywdzącą katolików i Kościół, Episkopat piętnuje wszczętą przez władze państwowe akcję mobilizowania duchowieństwa katolickiego, Sióstr zakonnych i wiernych przeciwko dobroczynności katolickiej często z pogwałceniem wolności sumienia.
Kapłanów, siostry zakonne i wiernych sprowadza się na antykościelne konferencje, zebrania i wiece w różny sposób, nie pomijając terroru, podstępu (zapraszając na rzekome wykłady lub wezwania służbowe itp.), nakazów, czy wywieranie silnego bardzo nacisku moralnego nie tylko osobiście przez starostów, wojewodów czy prezydentów miast, lecz nawet przez czynniki partyjne i urzędników Bezpieczeństwa Publicznego. Były wypadki, że robiono po prostu łapanki na księży, wyciągano ich wczesnym rankiem z łóżek przy pomocy uzbrojonych w karabiny milicjantów, którzy niekiedy nie pozwalali na odprawienie Mszy św. lub zmuszali do przerywania czynności religijnych tak, że księży zwożono niekiedy w strojach liturgicznych. Księża niejednokrotnie musieli się ukrywać. Dla zdobycia zebranych do walki z kościelną akcją charytatywną władze urządzają dla nich kosztowne przyjęcia nawet z napojami alkoholowymi. Są wypadki, że na księży, którzy — zorientowawszy się w celach zebrania — odmówili udziału w tego rodzaju akcji, nakłada się mandaty karne. Wśród ogłoszonych w prasie księży uczestniczących w tych zebraniach podano również nazwiska kapłanów dawno zmarłych.
Ponadto do powyższej akcji wciąga się duchowieństwo także przez zamianowanie księży na członków przymusowego zarządu Caritas i to nieraz bez ich wiedzy, a nawet wbrew ich protestom.
Przeciwko powyższym zarządzeniom i metodom Episkopat Polski składa na ręce Pana Prezydenta najuroczystszy protest.
Jednocześnie Episkopat ma prawo oczekiwać odwołania powyższych bezprawnych zarządzeń i bezprawnie ustanowionych zarządów Caritas.
Adam Stefan Kardynał Sapieha, Książę Arcybiskup Metropolita Krakowski
Stefan Wyszyński, Prymas Polski, Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński i Warszawski
Romuald Jałbrzykowski, Arcybiskup w Białymstoku
Eugeniusz Baziak, Arcybiskup w Lubaczewie
Walenty Dymek, Arcybiskup w Poznaniu
Biskup Teodor Kubina w Częstochowie
Biskup Karol Radoński we Włocławku
Biskup Stanisław Adamski w Katowicach
Biskup Franciszek Barda w Przemyślu
Biskup Jan Lorek w Sandomierzu
Biskup Czesław Kaczmarek w Kielcach
Biskup Tadeusz Zakrzewski w Płocku
Biskup Jan Stępa w Tarnowie
Biskup Kazimierz Józef Kowalski w Pelplinie
Biskup Ignacy Świrski w Siedlcach
Biskup Michał Klepacz w Łodzi
Biskup Czesław Falkowski w Łomży
Biskup Piotr Kałwa w Lublinie
Administr. Apostolski Karol Milik we Wrocławiu
Administr. Apostolski Andrzej Wronka w Gdańsku
Administr. Apostolski Edmund Nowicki w Gorzowie
Administr. Apostolski Bolesław Kominek w Opolu
Administr. Apostolski Teodor Bensch w Olsztynie
Biskup Zygmunt Choromański, Sekretarz Episkopatu
Ks. Henryk Humnicki, Wikariusz Kapitulny w Bielsku Podl.
(Pismo Okólne, 1989 nr 14, s. 28-32;  cyt. za P. Raina, Kościół w PRL, Poznań 1994, s. 207-210)
7
Oświadczenie Episkopatu do wiernych w sprawie Caritasu
30 stycznia 1950, Kraków
Episkopat Polski dzieli się ze społeczeństwem katolickim swym bólem na skutek ostatnich zarządzeń władz państwowych w stosunku do dobroczynnej organizacji Caritas na terenie całej Polski.
W sprawie tej Episkopat, zebrany na Konferencji plenarnej w Krakowie w dniu 30 stycznia br., przesłał szeroko umotywowany protest do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Rozpętana w prasie i w radio wroga kampania przeciwko instytucji Caritas celowo przemilcza olbrzymi jej wkład w ratowanie od nędzy, chorób i śmierci milionów Polaków, zarówno w czasie okupacji niemieckiej, jak i w czasie powojennym.
Wobec rozsiewanych nieprawdziwych wiadomości, godzących w dobre imię zasłużonej instytucji Caritas, Episkopat nie może pominąć milczeniem olbrzymich jej zasług dla społeczeństwa polskiego.
Zgodnie z zasadami Ewangelii Caritas usiłowała dotrzeć do wszelkiej biedy bez oglądania się na przekonania polityczne czy ideowe ludzi potrzebujących pomocy. Czerpiąc zaś poważną ilość swych środków z ofiar Komitetu Ratunkowego Episkopatu Amerykańskiego oraz z Ligi Katolickiej i rady Polonii Amerykańskiej, Caritas dysponowała nimi biorąc pod uwagę nie tylko potrzeby swych podopiecznych, ale również wyraźną wolę ofiarodawców. Zgodnie z tą dyspozycją ofiarodawców udzielano pomocy także klasztorom, seminariom duchownym oraz instytucjom katolickim.
Episkopat, z Księdzem Kardynałem Sapiehą na czele, czuwał nad tym, by akcja pomocy potrzebującym odbywała się w ramach uczciwości i sprawiedliwości.
Wobec powyższych faktów oświadczamy co następuje:
1. Z chwilą zamianowania przez władze państwowe zarządów przymusowych dla organizacji Caritas, przestała ona być wyrazem społeczno-charytatywnej pracy Kościoła. Kościół nie może brać odpowiedzialności za organizacje z przymusowymi zarządami.
2. Wskutek tego biskupi stanęli wobec przykrej konieczności przystąpienia do likwidacji dobroczynnej instytucji kościelnej zwanej “Związkiem Caritas”.
3. Kapłanów i wiernych, którzy dotąd swymi hojnymi ofiarami i pełną poświęcenia pracą przyczyniali się do rozwoju kościelnej Caritas zachęca Episkopat gorąco do dalszego popierania dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego w duchu Chrystusowego przykazania miłości bliźniego.
(Pismo Okólne, 1989 nr 15, s. 23; cyt. za P. Raina, Kościół w PRL, Poznań 1994, s. 213-214)
8
Raport Ambasadora Francji w Stolicy Apostolskiej W. d’Ormessona do Paryża w sprawie Porozumienia między Kościołem a Państwem w Polsce
21 kwietnia 1950, [Watykan]
1) Stolica Apostolska absolutnie nie spodziewała się tej nowiny. Dopiero dzisiaj rano otrzymała potwierdzenie. Wiadomość ta była tak sprzeczna z postawą przyjętą przez Episkopat Polski w listopadzie ubiegłego roku w związku ze sprawą Caritasu, że początkowo myślano w Rzymie, że chodzi o oszustwo…
2) Kardynał Sapieha, który przyjechał przed ośmiu dniami, również nie spodziewał się tej nowiny. Wiedział, że prowadzone są rokowania, ale wcale nie wierzył w ich pozytywne zakończenie, a jeszcze mniej w szybkie zakończenie…
3) Stolica Apostolska jest całkowicie zbita z tropu. Uważa, że trzej biskupi dali się “wygrać” rządowi z Warszawy i niebawem będą tego żałować. Porozumienie samo w sobie byłoby zrozumiałe, a nawet w niektórych punktach korzystne, powiedział mi mons. Tardini, gdyby miano do czynienia z partnerami, którzy posiadaliby minimum dobrej woli. Ale biskupi winni byli wiedzieć, kogo mają istotnie przed sobą. Jedynym skutkiem tego porozumienia będzie wywołanie zamieszania wśród katolików polskich i ich poróżnienie. Dla Kościoła jest to prosty cios, ale cios mistrzowski dla władz sowiecko-polskich.
4) Stolica Apostolska jest tym bardziej zaskoczona, że wierzyła, iż będzie mogła szczególnie liczyć na niezłomność duchowieństwa polskiego. Oparła na nim nadzieje, jakich nie budziło na początku duchowieństwo na Węgrzech i w Czechosłowacji. Mons. Tardini nie ukrywał przede mną, że przewidywania Stolicy Apostolskiej na ten temat okazały się błędne i gorąco wychwalał wierność i jedność, których dali dowody — jak tylko mogli — biskupi i księża w tych dwóch ostatnich krajach.
5) Mons. Montini i mons. Tardini uważają, że troski materialne wywarły głęboki wpływ na powzięcie decyzji przez reprezentantów Episkopatu Polskiego. Rząd polski rozpętał intensywnie sprawę Caritasu, korzystając z pewnych malwersacji, jakie wkradły się do administracji. “Oto — powiedział mi mons. Montini — ujemna strona mieszania spraw świeckich z działalnością duchową”. Episkopat przestraszył się pogróżek co do jego środków utrzymania, jakimi sprytnie posłużył się rząd, i dał się zwabić obietnicami natury materialnej, które mu z drugiej strony zaofiarowano.
Sekretariat Stanu wnioskuje, że Sowieci osiągnęli swój cel, jakim było dla nich pozbawienie krajów satelickich środków łączności ze Stolicą Apostolską… Biskupi, w braku kontaktu ze Stolicą Apostolską, tracą samodzielność myślenia, która pozwoliłaby im oceniać wypadki lub propozycje, jakie są im robione. Mój rozmówca — reasumując skutki tego odosobnienia i wynikającą z tego nieznajomość rzeczywistości — powiedział o biskupach: “Oni pokładali całą nadzieję w wojnie, której pragnęli, gdyż spodziewali się, iż przyniesie im ona wyzwolenie; widząc, że wojna nie przychodzi, poczuli się opuszczeni i usiłują ocalić to, co jest do uratowania w sytuacji bez wyjścia”.
(cyt. za P. Raina, Kościół w PRL, Poznań 1994, s. 236-237)
9
12 maja 1950 r., Rzym – Stanowisko Sekretariatu Stanu na temat układu państwo-Kościół w Polsce
N. 122/32.
Ściśle tajne
Rzym, 12 maja 1950 r.
Do
Pana Ministra Spraw Zagranicznych
wLondynie
Będąc dziś u Mons. M. zapytałem go, czy Watykan zamierza zająć w najbliższym czasie jakieś stanowisko wobec układu z dnia 14. kwietnia b.r. Oto odpowiedź Msgr. M.:
Sekretariat Stanu nie sądzi, by miał już wszystkie potrzebne elementy dla sformułowania sobie ostatecznej opinii. Wydaje się, że pewnych, może istotnych elementów brak jeszcze. To też nie może być mowy o pośpiechu. Trudno oczywiście mówić w obecnych warunkach o publicznym potępieniu układu, gdyż to wystawiłoby na ogromne niebezpieczeństwa Biskupów i Kościół w Polsce, a przede wszystkim dałoby reżimowi pożądaną okazję do podjęcia wielkiej kampanii przeciw Watykanowi; zaczęłoby się wbijanie klina między Stolicę Apostolską a Biskupów, na pewno też starano by się poróżnić ich między sobą. Nie może też być mowy o aprobowaniu układu [de cet accord si peu digne – przyp. K. Papee.], tak ze względów moralnych, jak prawnych i politycznych. Taka aprobata mogłaby się stać zachętą dla innych Episkopatów, które jeszcze nie porobiły tych ustępstw co Polacy, by zrezygnowały z swoich pozycji. Mogłaby też stać się bodźcem dla innych rządów za żelazną kurtyną, by wymuszać na swoich biskupach te same zdobycze. Watykan będzie więc obserwować i czekać, nie śpiesząc się z zajmowaniem stanowiska, o ile to nie stanie się koniecznym. Będzie też na razie zachowywać jak największy umiar, ostrożność i dyskrecję.
(-) K. Papee Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.
(Cyt. za J. Żaryn, Stolica Apostolska wobec Polski i Polaków w latach 1944-1958, Warszawa 1998, s. 254)
Rating: 5.00/5. From 1 vote.
Please wait...

Informacje dodatkowe

Rok wydania:

Autor

1 opinia dla Kardynał Sapieha

  1. Marek

    Fajna seria wydawnicza

Dodaj opinię

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *